Odwiedzamy Kawęczyn.


W październiku pojechaliśmy na wycieczkę do Kawęczyna.
Motto przewodnie tej wycieczki to:
"Od ziarenka do bochenka."



Po przyjeździe do gospodarstwa, zostaliśmy powitani
przez Gospodarza chlebem i solą.


Tradycyjne witanie chlebem i solą było u wielu ludów słowiańskich
symbolem przyjaźni oraz gościnności, a w polskiej obyczajowości
trwa do dziś. Dawne przysłowia głosiły że: "soli i chleba w domu
potrzeba, bowiem bez soli nie słono, bez chleba nie syto i dlatego
chleb i sól zdobią stół." Nauczyciele i uczniowie mieli możliwość
doświadczenia takiej oto gościnności.


Już przed wejściem do budynku mogliśmy nacieszyć oczy
krajobrazami i przepięknymi kwiatami przedstawionymi
na obrazach umieszczonych na ścianie.


Potem nastąpił poczęstunek w izbie, wydawałoby się o wystroju
góralskim. Ale zaobserwowaliśmy również inne akcenty.


Uwagę niektórych przykuł zapomniany, a dla niektórych
wiążący się ze wspomnieniami z dzieciństwa - kaflowy piec.


Z niecierpliwością czekaliśmy na wejście do kuźni.


A tu kowal zapoznał nas z metodą obróbki żelaza.


Pozwolił nawet rozniecić ogień za pomocą tzw. wulkanu.


Niektórzy musieli w to włożyć wiele wysiłku.


A w wiadrze z wodą hartowaliśmy wcześniej wymodelowana podkowę.


W środku jak i na zewnątrz obejrzeliśmy sprzęt, którym posługuje się
kowal, oraz dzieła artystyczne jakie dzięki nim wykonał. Pięknie
świeczniki, kołatki, ramy i inne kunsztownie wykonane ozdoby,
które pewnie nie jeden z nas chciałby mieć w swoim domu.


Następnie udaliśmy się na przejażdżkę wozem konnym, w dwóch turach.


Piękne konie powiozły nas po terenie kawęczyńskiego lasu.
Najradośniej dzieci przyjęły przejazd po dołkach.


Nad stawem mogliśmy zaobserwować gęsi przechadzające się po mostku.


Dzieci oczekujące mogły bawić się na placu zabaw.
Do wykorzystania miały huśtawki, liny, zjeżdżalnie
oraz gry i zabawy z piłką.


Bardzo zainteresował nas skansen wsi polskiej.


Rozpoczęliśmy od zwiedzenie zagrody wiejskiej
ze stodołą, budynkami gospodarczymi.


Poznaliśmy różne środki pracy.


Odwiedziliśmy wiejską izbę i poznaliśmy wyposażenie wiejskiego domu.
Tu porównaliśmy wyposażenie współczesnego domu z tym nieco dawniejszym.


Odpowiadając na pytanie : "Jakie to ziarno?" mogliśmy
przy okazji przypomnieć sobie wiadomości na temat zbóż.


Pan zademonstrował nam żarna (urządzenie do mielenia ziaren),
które składały się z nieruchomego leżaka i ruchomego bieguna,
wprawianego w ruch obrotowy długą, górnym końcem unieruchomioną,
drewnianą rękojeścią.


Obok żaren, do obłuskiwania lub śrutowania ziarna służyły stępy,
czyli prymitywne moździerze składające się z kamiennej misy
lub wydrążonego drewnianego kloca oraz tłuczka, czyli stępora
(podłużnego kamienia lub drewnianej pałki), które widzieliśmy obok.


W wiejskim domku widzieliśmy ogromny piec,
w którym do dzisiejszego dnia można upiec chleb.


Pan prowadzący zaznajomił nas z procesem wypieku chleba, dokładnie to opisując.


Spacer po terenie skansenu, poznanie zasady budowy
i działania wiatraków, a także młyna wodnego - to kolejne atrakcje.


Po tak obfitującym we wrażenia dniu czekał na nas posiłek.
Kiełbaski, które sami upiekliśmy przy wspomnianym piecu i pieczywo.


Chętne dzieci przeszły do sali na dyskotekę.
W trakcie tańca Kamil z powagą zaciskał pięści.


Warto było uczestniczyć w tak interesującej wycieczce.