Warte uwagi
Czy okres 76 lat to wystarczający przedział czasu aby rozgrzeszać się z zapomnienia? Tyle lat liczy jedyny stojący najmłodszy nagrobek. Spoczywa tutaj Melita Komsówna. Czy pędzący na oślep, w pogoni za materialną ułudą świat to faktyczne odniesienie do "jestem" każdego z nas? Czy krzyż, kojarzony z cierpieniem, miłosierdziem, ofiarą w polskich realiach cywilizacyjnych to tylko pusty symbol?
Pytania te stawiam w dniu Wszystkich Świętych. Stawiam w Dniu Zadusznym. Stawiam je codziennie, przechodząc obok tego zapomnianego przez ludzi miejsca. Ku jego zgubie, nie przez wszystkich zapomnianego.
Wśród powalonych płyt nagrobnych, obco brzmiące nazwiska, dosyć odległe daty, a prośba do Boga o wieczne odpoczywanie ma się nijak do możliwości percepcyjnych przypadkowego przechodnia jeżeli brzmi ona w języku Goethego.
Las który obecnie jest sukcesorem tego miejsca nie zna litości. Potrafi on skrzętnie ukryć i zdezintegrować każdy przejaw ludzkiej bytności na swoim terytorium. Potrzebuje tylko czasu.
Ale to nie las jest naturalnym wrogiem tego cmentarza w ruinie. Naturalnym wrogiem jest miejscowy menel. Obywatel IV RP (w budowie?) niszczący, profanujący miejsce spoczynku przodków tych, którzy te ziemie wyrywali w przeszłości przyrodzie. Menel który z tej zapomnianej nekropolii zrobił miejsce pijackich spotkań.
W tych dniach, na pewno zobaczymy na cmentarzu w Kiełpinie naszych kandydatów do gminnych stanowisk. Postawią znicze, pokażą się, ukłonią, uśmiechną się a być może zamienią z nami kilka słów?. Tutaj Ich nie uświadczymy. Nie zobaczymy łuny nad tym cmentarzem. Jedyne lampki która tutaj zapłoną to będzie moja lampka i lampka nieznanej mi Osoby która corocznie to miejsce odwiedza. Obym mylił się że jedyne!
Budowniczowie Małych Ojczyzn raczą nie widzieć takich miejsc. A szkoda! To czysta historia świadcząca o naszej więzi z Europą. Moja Mała Ojczyzna powinna odnosić się z szacunkiem do miejsc takich jak to i do ludzi tutaj spoczywających.
Jeżeli nie odnosi się z szcunkiem, to mam w najbliższych dniach okazję zamanifestować swoje votum separatum w stosunku do Kandydatów. Chciałbym poprzeć tego z nich, który obieca że to miejsce wstydu (a jestem Europejczykiem) zostanie objęte opieką która pozwoli powrócić mu do stanu za który nie będę czerwienił się.
Mam tylko jeden głos w tym "przetargu" i długo zastanawiałem się co położyć na szali. Do tej pory wierzyłem że obecnie urzędująca para burmistrzów w ciągu dwóch kadencji doprowadzi do budowy sali gimnastycznej w szkole w której pracuję. Myliłem się. Lat nie starczyło.
Nie mam też powodów aby drugiemu Kandydatowi wierzyć, a ma On w programie wyborczym, w punkcie 27 sposób na uszczęśliwienie dzieciaków w Sadowej. Chodzi oczywiście o wspominany przybytek. Trzeba tylko owego Kandydata obdarzyć zaufaniem wyborczym, a gdy stanie On na piedestale, to - ho, ho!
Czując się oszukany i oszukiwany, pozostaję przy pierwszym pomyśle zdając sobie sprawę że mój apel, to tak naprawdę "głos wołającego na puszczy" w przenośni i nie tylko. Panowie Kandydaci. Promuję wyborem tego z Was który ... . Ale czy to dotrze do przyszłego włodarza jeżeli dotychczasowi lokalni radni nie widzzieli nic niestosownego w stanie obecnym cmentarza?
W tym przypadku angielska maksyma "Jeżeli Cię nie pamiętają, nigdy nie żyłeś", jest jakże prawdziwa. Pokazuje ona jak współcześni krzywdzą tych, którzy przenosili zachodnie wzorce gospodarowania na te tereny. Trudzili się aby swoich polskich sąsiadów ucywilizować. Nie do końca udało się Im, o czym świadczy to, co na co dzień spotyka ten cmentarz.
Wstyd!
A teraz ex post.
Nie zawiodłem się. Ktokolwiek to jest, ciągle pamięta i daje przykład innym. Czerwony znicz dołączył do białego a wraz z nim chwilka refleksji nad ulotnością tego, czego tak kurczowo trzymamy się. Mam nadzieję że nadejdą lepsze czasy dla tego miejsca.
Copyright (JH) © Warte uwagi 1998 - 2006.