Z życia szkoły
Corocznie, uczniowie szkoły podstawowej w Sadowej przemierzają wybrane rewiry otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego w celu przywrócenia jej cywilizacyjnego wyglądu a z punktu widzenia Przyrody, przywrócenia jej do życia. Mówimy tutaj oczywiście o mikroskopijnym wycinku tej mazowieckiej wyspy zieloności.
Otulina to sfera buforowa dla Kampinoskiego Parku Narodowego. A co lub kogo ma ona buforować, przed czym i przed kim? Patrząc na poniższe zdjęcie pękatych worków, odpowiedź na pytanie - przed czym - jest oczywista. Ale to tylko jej część. A przed kim, szanowny Internauto? Domyślasz się?
Dzieciaki z Sadowej jak zwykle radośnie ruszyły w las jak te nie przymierzając, ogary z Żeromskiego. Było słonecznie, ciepło, wesoło a tak naprawdę - smutno. Nie trzeba było być jasnowidzem aby zobaczyć oczyma wyobraźni jak w całym Parku kilogramy śmieci porozrzucane wśród drzew przechodzą w setki kilogramów a te z kolei w tony i ... lepiej dalej już nie wyliczać.
Aż dziw bierze, że mimo swojej rezolutności nie "wyprodukowało" jeszcze to uczniowskie towarzystwo bardzo trudnego pytania, skierowanego do opiekunów takich akcji.
"Psze Pani, a jaki jest sens takiego zbierania jeden raz w roku, jeżeli za miesiąc będzie tutaj tak samo?"
Co odpowiedzieć? Że w takim razie mamy zbierać raz na tydzień te ludzkie fetecie? Że jednak jest sens, bo wszystko co robimy i jest pożyteczne - ma swój sens? Itd., itp.?
Drapię się w głowę bo mam obiekcje. Zrywy, akcje, pokazówki nie uratują świata. Uratować może go każdy z nas, z osobna. Nic twórczego, nic odkrywczego. I to chyba byłaby najlepsza odpowiedź. To nic że wymaga to czasu, to nic że nie widać dzisiaj sensu. W krajach gdzie dbanie o higienę dzieci praktykują na sobie na co dzień, (chociażby taki natrysk po w.f w szkole), w krajach gdzie świadomość ekologiczna objęła całe społeczeństwa, ten problem tak jak u nas istniał a już nie istnieje.
Powód? Nasączano te skorupki od młodych lat, nasączano i już trącą tym - czym potrzeba. U nas niestety jeszcze nie. Lata aroganckiego stosunku do środowiska zrobiły swoje. Musimy więc jak ta kropla, kap, kap, kap... . Kapanie to, nie może ograniczać się tylko do szkoły, ale to temat na inną okazję. Wierzmy że uda się, bo inaczej nic co dla Przyrody dzisiaj robimy nie miałoby sensu!
Copyright (JH) © Z życia szkoły 1998 - 2007.