Warte uwagi
Polską edukacją targają w ostatnich dwóch (bez dwóch lat - nomen omen) dekadach, jakże przewidywalne, jeżeli chodzi o sens i nazewnictwo - polityczne burze. Nic nie zmienią zapewnienia, znajdujących się w jądrach owych cyklonów, ich animatorów - ministrów, próbujących owymi cyklonami sterować.
Naiwni.
Cyklony, jak wszystkim wiadomo, są nieprzewidywalne i niesterowalne. Ruszają, a dokąd dążą, nie przewidzi tego żaden śmiertelnik (jak dotychczas) - a ograniczony i zindokrynowany polityk - tym bardziej, (patrz Rewolucja Francuska lub, nie mniej krwawa - Wielikaja Oktiabrskaja Rewaliucja z 1917 roku).
Cyklony dookoła, a na co liczy polska edukacja, nimi ogarnięta? Liczy na sensowne spojrzenie na rzeczywistość, które pozwoli jej (edukacji), powrócić do codziennej normalności.
A cóż to oznacza?
Kameleon!
Kameleon? Tego frazeologicznego "skoku", nie będzie w stanie zrozumieć cały poczet wspomnianych wyżej, edukacyjnych ministrów-nieudaczników, "miłościwie nam panujących" od 1989 roku, z ostatnim z nich - Wielkim - na czele.
A Wy potraficie, Szanowni Internauci?
Szybciutko wyjaśniamy.
Kameleon, znany jest z jednej (a powinien być znany także z wielu innych) cechy. Dostosowuje się on kolorystycznie do tła środowiska w którym przebywa.
A co jest owym tłem dla polskiego ucznia?
Jest nim świat i owego świata zmienne faktory, wymuszające konieczność codziennego przystosowywania się?
Jest to świat kameleona.
Czym jest polska edukacja, z jej kostycznym odwoływaniem się (jak dotychczas), do zamierzchłej przeszłości (historycznie tragicznej), a niewiele wnoszącej z utylitarnych zastosowań - do współczesności? Uczniowskiej współczesności!
Jest ona skazywaniem następnych pokoleń Rodaków na odgrywanie roli obywateli drugoligowych, w owym drapieżnym środowisku.
A cóż ów termin z kolei oznacza, i czemu jest tak drastyczny w swoim brzmieniu?
Oznacza on nie mniej nie więcej, jak tylko podpiłowaną trampolinę do owej współczesności! Chcesz gonić świat? Stosuj się do reguł przezeń ustanowionych i bądź lepszy od innych!
Takie proste, a tak niewykonywalne w polskich realiach.
Z uporem maniaków, kolejne polskie rządy, umysłowo pauperyzując społeczeństwo, szermując hasełkami, w których pobrzmiewa nutka z przeszłości, i odwołując się do poczucia narodowej solidarności, zwracają uwagę nie na to co przed nami, a na to, czego już zmienić nie możemy. W imię czego? Podobno PATRIOTYZMU. Padają wielkie nazwiska, daty, opisywane są tragiczne wydarzenia historyczne, w imię walki o rząd dusz - patriotycznych dusz, czy politycznych dusz?
A tymczasem świat ucieka. Szeregowy Anglik, Niemiec, Maltańczyk, Hiszpan i każdy obywatel z Unijnej Rodziny, doskonale orientując się w realiach (ekonomia i mikro-ekonomia), potrafi zapewniać codzienną pracą, swojej rodzinie a przez to i Ojczyźnie, należne profity. Nie cofa się on ku przeszłości, na zawołanie polityków. Powód? Takich nawoływań - jak na lekarstwo, a poza tym, nawet gdyby były, to on je ignoruje. Nie ma na nie czasu.
Czyli, (to odkrywcze) - ów obywatel nie ulega politycznej presji. On jest zaabsorbowany teraźniejszością a zmotywowany przyszłością. Jemu nie w głowie martwienie się tym, co było.
Czy Polak może pójść jego śladem?
Może!
Efekt tej "kalki", w 100% będzie jednak tragiczny dla obywatela IV RP (w budowie).
Powód?
On, obywatel IV RP, nie jest mentalnie i merytorycznie przygotowany do walki o przetrwanie. Jemu, nie stwarza się narzędzi i społeczno-ekonomicznych mechanizmów do walki o przetrwanie. Jego środowisko jest wrogie na wiele różnych sposobów. Jemu podaje się przez lata nieudacznictwo, jako najwyższą wartość. On ma wiedzieć, że były w przeszłości krwawe ofiary, które odciskają bolesne piętno na Jego teraźniejszości. A o owych tragediach, nie wolno Mu zapomnieć. Musi je kultywować i biadolić! Jemu nie wolno iść do przodu, ku przyszłości. On musi trwać - w przeszłości.
Nie wolno i musi?
A w imię czego i kto nie pozwala?
Nie pozwalają ludzie, którzy wzorem paranoika, widzą dookoła siebie zagrożenie. Szwajcar, z najwyższym standardem życia w świecie, z pewnością zagraża nam Polakom w Europie. Rosjanin, Niemiec i każdy inny - także zagraża!!!
Widzenie świata, jako permanentnego pożaru, zawsze będzie skutkowało poszukiwaniem wody. Wody, nie jako źródła życia (wiedza), jakim w rzeczywistości powinna ona dla ludzi być, a wody potrzebnej do gaszenia wyimaginowanych pożarów, czyli brudnej brei, (polityczna indokrynacja i propaganda), będącej dysonansem w świecie pięknej muzyki, opartej o dźwięki propagujące radosne i szczęśliwe życie. Szczęśliwe dla wszystkich.
Kiedyś tej wody zabraknie. Bo i jak długo można marnotrawić życiową materię?
Leczenie objawowe nie pomaga. Ono tylko wzmaga rozgoryczenie z powodu choroby.
Tak pracuje polska edukacja. Leczy objawowo. Wzmaga rozgoryczenie jej podmiotów (uczniów), nawet, jeżeli Oni o tym dzisiaj nie wiedzą.
Na koniec - uwaga.
Patriotyzmu, nie wolno utożsamiać z nacjonalizmem!. Czytający te słowa, zawsze może pozostać Polakiem patriotą, szczęśliwym Polakiem patriotą!
Wystarczy że zastosuje się on do słów poety:
"Trzeba z żywymi naprzód iść, Wy nie cofniecie życia fal!
Po życie sięgać nowe,
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę
Nic skargi nie pomogą:
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą!"
... i wystarczy, że ich sens zrozumie!
Czy nasi, dotychczasowi (polityczni) animatorzy edukacji, kiedykolwiek zapoznali się z poezją Adama Asnyka, a z cytowanym jej fragmentem - w szczególności?
Analizując ich dotychczasowe poczynania - należy wątpić.
A szkoda, wielka szkoda.
(jh)
Copyright (JH) © Warte uwagi 1998 - 2007.