Dla rowerzystów
A tak oto jechałem. Nie doszukuj się szczegółów w tej mapce i w innych, umieszczonych na następnych stronach tego cyklu. Chodzi w nich o pokazanie w zarysach, co czeka Cię jeżeli zdecydujesz się podążać moimi śladami. Szczegóły opracujesz sam. W kolumnie po lewej masz w miarę precyzyjne dane (głowy nie dam ;-)!!!).
Jedno możesz przyjąć za pewnik. Każda z podanych tras została "zaliczona" przez gościa w wieku między 56 lat a ... ileś tam. Jak wspomniałem wyżej, szczegóły nie są istotne. ;-)
Powodzenia.
Wyprawę rozpoczynamy od salonu samochodowego Łomianki - Peugeot (0). Do skrzyżowania w Kiełpinie - Dziekanowie Leśnym (zwanego przez miejscowych - Graniczką - od nazwy ulicy) najlepiej jechać w Łomiankach lewą opaską trasy do Gdańska. Dalej kręcimy poprzez wskazane punkty orientacyjne: Sadowa (4.2) (wieś po lewej), Górka Dziekanowska (5.6) (małe wzniesienie z ciężarówką stojącą jako reklama warsztatu).
Dojeżdżamy do skrzyżowania w Cząstkowie (11.6). Tutaj światła. My pedałujemy wzdłuż trasy ale na szczęście już niedługo. Wjeżdżamy do lasku o nazwie Dębina a potem w dół dojeżdżamy do drogi, na której musimy skręcić w lewo. Miniemy wieś Dębina i trzymając się asfaltu dojedziemy do tablicy drogowej która będzie stała po lewej stronie. Z jej jednej strony napis głosi Jesionka a z drugiej Augustówek (15.2). Takie sobie kuriozum. Będziemy tam już mieli ok. 15 km w kołach (licząc od Łomianek - rejon salonu Pegueota).
Dalsza trasa jest dosyć przyjemna. Dojeżdżamy do Kazunia Bielany (16.5) (będzie to w lesie). Jedziemy wiec dalej i po dojechaniu do krzyżówki T skręcamy w lewo. Wciąż jesteśmy w Kazuniu Bielany.
UWAGA >>> Ten odcinek trasy, po wspomnianym skręcie w lewo jest bardzo niebezpieczny. Jest to trasa przecinająca Puszczę na pół (cóż za wandalizm i debilizm pomysłodawców, którego to efekty widać na asfalcie w okresach migracji zwierząt: żaby, węże, ptaki ale i ssaki). Ta droga śmierci prowadzi do Leszna. Wąskie i nierówne pobocze to odcinek około 1 km który musimy pokonać razem z TIR-ami, ciężarówkami i rajdowcami.
Po przejechaniu wspomnianego dystansu z duszą na ramieniu, wszyscy oni odbiją w lewo a my pojedziemy prosto mając po prawej Bór Kazuński z jego pięknym drzewostanem. Wcześniej przed wjazdem do Boru, dla chcących dojść do siebie po wyścigu drogowym z królami szos - atrakcja. Można popatrzeć na martwą sosnę stojącą po prawej stronie.
W miejscu tym nie tylko martwe atrakcje czekają na turystę. Krótkie spódniczki latem nie są zbyt natarczywe widząc nasz ekwipunek, pot i grymas na twarzy. Niektóre zaś są! No cóż, przydaje się znajomość języka nie tylko angielskiego dla chcących zareagować wg. własnego uznania ;).
Jedziemy dalej. W dalszym ciągu suniemy wśród lasów (góra - dół). Dojeżdżamy znowu do krzyżówki T i tak jak poprzednio - w lewo. Wkrótce jesteśmy przy rozwidleniu Y (21.7). Nie rzucamy tutaj czapki do góry tylko jedziemy w prawo. Droga w prawo prowadzi do Kromnowa w lewo zaś do Nowin. Tą drogą będziemy wracali - jeżeli uda nam się dotrzeć do celu.
Ten odcinek wyprawy aż do Śladowa za Kromnowem prowadzi wzdłuż wału przeciwpowodziowego na Wiśle. Ciekawe krajobrazy po prawej i lewej są naszym udziałem. Suniemy gładko jak po sznurku mijając kolejne punkty orientacyjne. Są to wsie: Grochale Stare (22.3), Grochale Nowe (23.8), Głusk Stary (25), krzyżówka drogi do Leoncina i Gniewniewic (29.2), Wilków Polski (30) który jest wraz Secyminkiem i z następnym Secyminem Polskim (37.4) miejscem o największym na Mazowszu "pogłowiu" bocianów.
Warto te miejsca odwiedzić w pierwszej połowie lipca gdy młode bociany uczą się latać i opuszczają gniazda. Pyszne widoki. W Secyminie Polskim, mijamy leżące po lewej stronie naszej trasy znane wszystkim mazowszanom Sanktuarium Matki Bożej Radosnej Opiekunki Przyrody. Jeśli nie spieszymy się warto to miejsce odwiedzić. Można też odbić w prawo nad Wisłę też asfaltem jeśli ktoś chce zobaczyć na wiślanych łachach czaple siwe i łosie. My kręcimy zaś do Gorzewnicy (40.7), czyli prosto, mijając wcześniej uroczy (jeśli tak można określić miejsce tego rodzaju) cmentarz w Secyminie Polskim.
Następnie docieramy do Kromnowa (44.5). Jest to jedna z najstarszych puszczańskich wiosek. Jan Długosz wymienia ją jako istniejącą już w 1065 r. Nazwa jej pochodzi od kroma czyli krawędź. Oskar Kolberg opowiada legendę o św. Jacku Odrowążu który udawał się do Kamiona po drugiej stronie Wisły (też ciekawa legenda dla dociekliwych więc nie podam treści;;)))) i przeprawiał się w Kromnowie. Nie znalazłszy łodzi rozrzucił na wodę swój płaszcz i przeszedł suchą nogą.
Z Kromnowem związany jest znamienny i ciekawy epizod historyczny. Warto go przytoczyć. W tym miejscu w 1410 r. Władysław Jagiełło z wojskiem małopolskim przekroczył rzekę. Odbyło to się po najstarszym znanym moście na Wiśle. Był to tzw. most łyżwowy (pływający na łodziach) który zbudowano wcześniej pod Kozienicami, spławiono Wisłą a pod Czerwińskiem zmontowano. Był to odpowiednik dzisiejszych wojskowych mostów pontonowych. Twórcą jego był mistrz Jarosław z Kozienic. Most ten potem spławiono do Płocka gdzie czekał następnej okazji do wykorzystania.
W Kromnowie nad Wisłą, za wałem ochronnym są do zobaczenia trzy imponujące drzewa widoczne z szosy. Są to: topola czarna, czyli sokora, o obwodzie 780 cm, zwana Kromnowską Topolą, Nadwiślański Dąb o 550 cm w pierśnicy oraz dąb szypułkowy o obwodzie 380 cm.
Z Kromnowa jedziemy do krzyżówki pod Śladowem. Ludzie mieszkający tutaj mają bardzo bolesne wspomnienia z okresu niemieckiej okupacji. Tutaj podczas walk, hitlerowcy użyli cywilów jako żywych tarcz. Po oczywistym w takiej sytuacji poddaniu się żołnierzy polskich, wymordowali wszystkich, zarówno obrońców jak i cywilów. Został się tylko jeden świadek tej straszliwej zbrodni. To wydarzenie upamietnia strzelisty obelisk. W Śladowie znajduje się także piękny dąb szypułkowy o obwodzie 600 cm. Miejscowi nazwali go Obrońcą. I znowu ciekawa historia do odgrzebania dla dociekliwych.
My skręcamy w lewo w kierunku Puszczy. Droga którą pojedziemy to tzw. Droga Jagiełły związana ze wspomnianym mostem. Dzisiaj to oczywiście asfaltowy odcinek który doprowadzi nas poprzez porośnięte lasem wydmy do wsi Wilcze Tułowskie (49.3) leżącej na skraju Puszczy.
Kościół w Brochowie pojawia się nam od czasu do czasu na horyzoncie od momentu wyjechania z Puszczy. Ja pojechałem czerwonym szlakiem który wyskoczył z Puszczy i wg. mapy miał doprowadzić mnie do Brochowa. To był błąd. Oznakowanie tego odcinka jest dosyć chaotyczne i niekompletne. Po wjechaniu do Osady Puszczańskiej PTTK (51.3) w Borku Tułowickim kręciłem się jak pies za własnym ogonem. Nakręciłem dodatkowo 8 km. Nie polecam więc tego wariantu. Powróciłem do punktu wyjścia (PTTK).
Porządkując te wywody - radzę pruć prosto asfaltem wzdłuż torów wąskotorowej kolei turystycznej (ciuchci z Sochaczewa) które doprowadzą nas do skrzyżowania T (wieś Janówek) i skręcić następnie w prawo. Dalej prosto i w lewo. I oto jesteśmy u celu. Mamy ok. 57 km w kołach.
Na małym skwerku przed kościołem możemy zebrać siły przed zwiedzaniem tego ciekawego architektonicznie i historycznie obiektu. Niewielu Mazowszan wie że w kościele tym rodzice Chopina brali ślub a mały geniusz muzyczny był tutaj ochrzczony. Niewielu Mazowszan wie że ten rodzaj architektury (warowny kościół obronny) jest unikatowy w Europie i nigdzie indziej nie występuje. To ciekawe! Ma on mury obronne (basteje), trzy wieże-baszty górujące nad okolicą, otwory strzelnicze, ślady fosy dookoła (widoczne resztki od strony Bzury), wewnątrz ma długi ganek który służył do łączności między wieżami. Kiedyś miał też kominki służące do gotowania strawy dla obrońców. Rowerzysto, będziesz musiał ocenić czy warto było przyjechać i zobaczyć to cacko? Ja, mam wrażenie że warto! Byłem tam razy kilka, oczywiście za każdym razem inną trasą. Wybór ich jest doprawdy duży.
Po emocjach związanych z wpadaniem w dumę że: takie coś, że u nas, że w tak wspaniałym stanie - pora wracać. Do granicy Puszczy tam gdzie Wilcze Tułowskie (70.8) droga - banał. Już to przerabialiśmy. Po wjechaniu na Drogę Jagiełły musimy uważać żeby nie przegapić zielonego szlaku który ma nas doprowadzić przez Puszczę do Nowin. Szlak ukrywa się wśród drzew na prawo od szosy. Nie jest to łatwy odcinek (ok. 20 km przez Puszczę) ale przecież byłoby wstyd krążyć wokół i nie odwiedzić jej wnętrza. Są też odcinki marszowe gdzie nie da się jechać bo szlak jest przecież dla piechurów.
Pokonujemy Białe Góry Śladowskie które są wydmami parabolicznymi. Podjazdy i zjazdy są całkiem spore. Po pokonaniu (wciąż zielonym szlakiem) Góry Czerwińskiej a potem Góry Kurlandzkiej wjeżdżamy w Obręb Kromnów (nazwa zaczerpnięta z mapy). Po około 2.5 km jazdy docieramy do odcinka szlaku który wiedzie równolegle do wspomnianych wcześniej torów kolejki wąskotorowej która kiedyś tutaj zabłądziła i tak już zostało. Kolejka ta, podczas okupacji służyła do rabowania z Puszczy wielkich ilości drewna, na potrzeby machiny wojennej Niemiec.
Następne 2.4 km to wg. mapy wojskowej Droga Waślarka co jest błędem. Poprawna nazwa to Droga Maślarka - tak podaje druga mapa. Tory wzdłuż tej drogi są niekompletne ale jeszcze ciągle widoczne, chociaż widać jak las obejmuje nad nimi sukcesję. Docieramy do Piasków Królewskich (83.8) Jest to ważny węzeł szlaków turystycznych. W XVIII w. była tutaj osada, działał w latach 1916 - 1956 tartak, składnica drewna i końcowa stacja kolejki z Sochaczewa. Stąd odchodziły linie kolei do Zamczyska i nad Wisłę do Secymina. Przez Krzywą Górę (84.9) wynurzamy się z Puszczy i docieramy do Nowin (86.6). Możemy chwilę odpocząć w cieniu niezbyt zachęcających ruin wiaty przystanku (dawniej PKS) obecnie obsługiwanego przez linię prywatną. Że też im to się opłaca? Naprawdę dziwny jest ten świat.
Po odpoczynku stajemy twarzą do osi jezdni a Puszczę mamy po prawej i naciskamy na pedały. Ruszyliśmy w drogę powrotną po szosie. Mijamy podane punkty orientacyjne: Stare Polesie (88.8), gdzie Andrzej Wajda nagrywał w brzozowym zagajniku film Brzezina i sceny do Pana Tadeusza (świątynia dumania), Nowe Polesie (90.5), Nowy Wilków (93.3) i docieramy do Leoncina (94.7).
Leoncin, to taka zapomniana ni wieś - ni miasteczko, ale znamienne miejsce. Tutaj w 1904 r. urodził się Issak Beshevis Singer, piszący w języku idisz noblista z 1978 r.
Po opuszczeniu Leoncina zostawiamy za sobą Głusk (98.6), Grochale Nowe (99.1) i kółko zamyka się. Dalej to już Kazuń Bielany (106), Dębina (109.4), Górka Dziekanowska (118.5), Sadowa (123.3) i Łomianki - Peugeot (124.1).
Jeżeli jesteśmy radośnie zmęczeni, jeżeli nie złapaliśmy więcej gum niż mieliśmy zapasów, jeżeli nie zepchnęliśmy TIR-a do rowu, jeżeli nie mamy odcisków w... wiadomym miejscu - to możemy uważać wyprawę za udaną.
Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.