Dla rowerzystów

Dotknij historii I

[Rozmiar: 40991 bajtów]

Temat tej wyprawy jest ogólny, intrygujący i wymagający przez to wyjaśnienia. Mamy zamiar odwiedzić miejsce które 142 lat temu - (mamy obecnie rok 2005), zapisało się tragicznymi zgłoskami w świadomości tubylców. Mamy na myśli Mogiłę Powstańców z roku 1863 r. Będzie to nasza pierwsza wyprawa po Puszczy z cyklu - Dotknij Historii.

Jak zwykle rozpoczynamy w Łomiankach, przy bardzo charakterystycznym punkcie orientacyjnym (prawo autora ;)). Jest nim niebieski salon samochodowy f-my Peugeot. Dla tych którzy znajdują się po jego stronie uwaga. Przechodzimy przez znajdujące się obok przejście na drugą stronę, PROWADZĄC ROWERY - zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Radzimy uważać. Ci zza szyb pędzą na północ jak szaleni. Że nie jest to czcze gadanie, proszę skonstatować, oglądając dwie płyty pamiątkowe postawione przez rodziny tragicznie zgładzonych dwu młodych ofiar pędzących kretynów. Płyty ulokowane są na lewo i prawo feralnego przejścia.

Naszym pierwszym celem jest wspomniany Biały Domek (rodzinna kawiarenka na obrzeżu Puszczy). Zbyt wcześnie żeby ją odwiedzać, przecież dopiero rozpoczynamy. Niesamowicie futurystycznie przygotowana w ogólnej biedzie dookoła, asfaltowa ulica Sierakowska zaprasza do podróży. Skąd ten przekąs w komentarzu? Proszę Cię Czytelniku, pozwól mi na małą dygresję aby to wyjaśnić. Zdarzyło się w moim życiu pracować wiele lat w kraju w którym banalne włożenie palucha w piach, groziło ochlapaniem ropą. Zważywszy że ilość obywateli tego sułtanatu była bardzo mała a dochody z wydobycia tego tłustego płynu olbrzymie, nie dziwiłem się jeżdżąc samochodem po pustyni pieknymi drogami asfaltowymi, gdzie nie uświadczyłeś ni jednego domostwa. Sułtan nie marnował pieniędzy w kasynach tylko przyszłościowo je inwestował.

Jaki to sułtan z Łomianek pozwolił sobie na podobny manerw nie biorąc jednak pod uwagę że o dwa kroki na lewo czy w prawo, pełno jest domów i dziurawych dróg? Przy drodze od którą rozpoczynamy naszą wyprawę nie znajdziesz Czytelniku ni jednego domostwa (od skrzyżowania w oddali dużo wcześniej był asfalt - osiedle).

Prujemy prosto ku Puszczy. Radzę spojrzeć w prawo po przejechaniu 100 m od wspomnianego skrzyżowania. Zobaczymy piękny okaz regularnie wykształconego dębu (któremu niestety, jacyś kRETYNI w roku 2002 nadłamali gałąź sięgającą ziemi). Jednak nawet tak okaleczony cieszy oko.

Uderzając nosem w Puszczę jesteśmy przy wspomnianym Białym Domku (2). Nas będzie znosiło na prawo ku czarnemu szlakowi. Trzymając się wydeptanej i wyjeżdżonej dróżki dotrzemy do Pomnika Ułanów Jazłowieckich (kamień z wbudowaną tablicą pamiątkową) i do wiaty turystycznej. W głębi ok. 20 m za pomnikiem znajduje się romantycznie umiejscowiona mogiła NN.

Ułani Jazłowieccy. Warto wspomnieć o tym ciekawym epizodzie naszej historii. Nazwa wywodzi się od miejscowości Jazłowiec na Podolu. Tam swój bojowy szlak w obronie Ojczyzny przed zalewem ze wschodu, wspomniani ułani rozpoczęli. Zakończyli go zaś właśnie tutaj, w krwawym boju z innym najeźdźcą - tym razem z zachodu. W Puszczy i okolicach znajduje się wiele miejsc oddających część tym niewątpliwym bohaterom.

Jadąc czarnym szlakiem (Aleja Ułanów Jazłowieckich) docieramy do puszczańskiej wsi Sieraków. Dla tych którzy zagapili się, lokalny sklep po prawej (przed skrętem w lewo) oferuje wiktuały. Po skręceniu mamy dwa warianty jazdy do Izabelina. Czarnym szlakiem (odnajdziemy go za parkingiem i polem biwakowym po prawej) lub suniemy szosą do Izabelina jak po sznurku.

W Izabelinie (7.2) skręcamy w prawo. Na chwilę zapominamy o jakimkolwiek szlaku. Od tego momentu niestety aż do końca Truskawia jesteśmy współużytkownikami drogi o sporym natężeniu ruchu. Uważajmy! Docieramy do wschodnich rogatek Truskawia (9.7), następnie do rogatek od strony Puszczy (11.9). Tutaj przepraszamy się ze szlakiem i spośród dwóch które mamy do wyboru, wybieramy ten żółty kierujący nas w lewo. Poprowadzi nas on znaną Truskawską Drogą (momentami wybrukowaną) aż do Zaborowa Leśnego (15.4).

Tutaj, wśród dębów jako żywo sugerujących że trafiliśmy do Lasu Sherwood (szczególnie latem) i nasuwających skojarzenie że zza któregoś z nich wychyli się za chwilę Robin Hood z kompanami, możemy chwilę pokontemplować. Piękne miejsce! Do celu naszej wyprawy blisko jak o rzut kamieniem. Skręcamy w prawo i przez obszar ochrony ścisłej - Zaborów Leśny (jak najbardziej legalnie) prujemy do góry pilnie patrząc na boki - bo warto! Jesteśmy w miejscu gdzie zmian dokonuje tylko Przyroda. Tak umówiliśmy się z Nią. Pyszne widoczki, mimo że dookoła tylko drzewa.

Najpierw drogowskaz ze znakiem szlaku a potem nasz rowerowy licznik pokazują inny dystans. Nie przejmujmy się, to nie apteka. Jesteśmy, lekko tylko zasapani przy Mogile Powstańców 1863 (16.3). Możemy odpocząć na ławeczce lub pod pobliską wiatą turystyczną.

[Rozmiar: 28644 bajtów]

Miejsce w którym jesteśmy kryje ciała 72 młodych powstańców z oddziału majora Walerego Remiszewskiego. 14 kwietnia doszło do bitwy między młodymi Polakami, mającymi w rękach przeważnie tylko kosy, a pięćsetką dobrze uzbrojonych żołnierzy carskich. "Plac boju okropny przedstawiał widok. Barbarzyńcy (...) odarli do naga wszystkich poległych i rannych, tych ostatnich w okrutny sposób dobijali, ciała ich jedną stanowiły ranę" - pisały konspiracyjne Wiadomości z pola bitwy. O wydarzeniach tych napisała Maria Kann w swojej historyczno-monograficznej książce "Wierna puszcza" . Niedobitki nieszczęśników uszły w kierunku Górek. Do miejsca tego dotrzemy w trakcie innej wyprawy.

Teraz wybieramy zaś kierunek na Karczmisko. Będzie to szlak zielony który doprowadzi nas do szpitala w Dziekanowie Leśnym. Jest to mój ulubiony odcinek szlaku. Nazywa się Kręta Droga bo faktycznie kręci. Dookoła piękne obszary leśne. Cisza i ptaki to nasi towarzysze. Jadąc taką sielankową trasą otrzemy się o następny obszar ochrony ścisłej o nazwie Cyganka. Też warto popatrzeć na prawo i przejść się z rowerem przy nodze.

Do Karczmiska (19) dojedziemy po skręceniu w prawo w momencie gdy natkniemy sie na szlak czerwony. Skrzyżowanie trzech szlaków: czarnego, czerwonego i zielonego precyzyjnie to miejsce określa. Wieść głosi że w miejscu tym funkcjonowała w XIX w. karczma Niepust (nazwa pochodzi od pobliskiego lasu). Karczma nie była czymś odosobnionym na terenie Puszczy. Ślinka cieknie na myśl, że można by było (gdyby te karczmy ostały się do czasów dzisiejszych) zatrzymywać się i zamawiać chociażby - kuflisko złocistego piwska).

Schodzimy na ziemię a ściślej na rower i mierzymy się z Ćwikową Górą (19.9) . Nie obawiajmy się, ten łobuz już tutaj nie funkcjonuje. Nie grozi nam wbijanie żelaznych ćwieków w stopy tak jak naszym nieszczęsnym przodkom drzewiej groziło jeśli się w rejony tej góry (wydmy) zabłąkali a nie mieli przysłowiowego łutu szczęścia czyli jak to dzisiaj określa się - fartu.

Trzymając się zielonego szlaku i nie oglądając dookoła, chyba tylko żeby podziwiać otoczenie (naprawdę Ćwik to przeszłość), dotrzemy do resztek wsi Pociecha (21.7), mijając wcześniej leżący po lewej Krzyż Jerzyków (też ma swoją okupacyjną historię).

Posada Sieraków (25.2) zaś przez miejscowych nazywana Pichlówką (od nazwiska dawnego gajowego) zaprzątnie na chwilę naszą uwagę. Na polanie obok osady służbowej KPN, królują dorodne dęby i szpaler kilku kasztanów który latem wygląda żałośnie z powodu choroby która dopada je nawet w środku Puszczy. Powodem nieszczęścia jest śmiesznie nazywający się i wredny szrotówek kasztanowcowiaczek. Termin posada bierze się od miejsc w Puszczy które służbowo zasiedlali leśnicy. Nazwy ich powstawały od imion, pobliskich wsi lub uroczyska. Największy dąb na polanie nazywa się Stary Dąb i ma ponad 250 lat. W obwodzie ma 340 cm. Gustaw Holoubek jako król Jagiełło w serialu telewizyjnym "polował" na jego i towarzyszy tle - na grubego zwierza oczywiście.

Jadąc za naszym kolorem zielonym po raz trzeci wkraczamy w obszar ochrony ścisłej tym razem Sieraków. Przemkniemy przez stary bór sosnowy i dąbrowę świetlistą oraz mokradła torfowiska niskiego. Wiosną zawsze przelewa się tutaj przez szlak woda. Na lewo mamy bagna Cichowąż , bardzo tajemniczy i niedostępny puszczański matecznik. Łosi ci tam w bród a i bobrów nie brakuje. Radzę poszukać opisu legendy o Cichowężu. Bardzo romantyczna. Jak znalazł do opowiadania pociechom przed snem. Bagna te mają też swoje tajemnice okupacyjne. Lechosław Herz podaje że ukrywał się na nich w 1939 r. szwadron kawalerii próbujący przedostać się przez pierścień wojsk niemieckich. W 1944 r. ukrywali się też tutaj "leśni". A czasy które są mottem dla naszej wyprawy czyli rok 1863 pamiętają w tym rejonie kuźnię która stała na jednym z grądów gdzie przekuwano na sztorc kosy dla powstańców. Ciekawe, ciekawe miejsca.

Dojeżdżamy do uroczyska Na Miny (26.7) Wiata, kamień ku czci prof. Witolda Plapisa. Był to zasłużony dla KPN kierownik Katedry Architektury Krajobrazu PW i członek Rady Naukowej KPN. Ciekawa nazwa - Katedra Architektury Krajobrazu. Dookoła zespół leśny grądu (las dębowo-grabowy). Bardzo rzadko obecnie występujący.

Skręcamy w lewo na groblę. Miejsce to jako jedyne przejście przez bagna było pod koniec II wojny światowej zaminowane przez hitlerowców. Stąd nazwa. Podziwiamy jadąc łęgi olszowe, olsy bagienne, grądy, bory sosnowe wilgotne, mieszane i suche. Dookoła pełno zwierząt. Herz podaje: "mają tu gniazda żurawie, czarne bociany, myszołowy,, jastrzębie. Chociaż my ich nie widzimy - jesteśmy bacznie obserwowani przez łosie, dziki i sarny".

Szczukówek (28) a po 900 m pętla przy szpitalu w Dziekanowie Leśnym (28.9). Jadąc asfaltem musimy skręcić w prawo. Jest to pozostałość po torze kolejowym prowadzącym do przedwojennej Wojskowej Centralnej Składnicy Amunicji, umiejscowionej w rejonie Palmir. W kieunku wschodnim docierał on dworca Warszawa Gdańska. Warto wiedzieć, że na krótkim odcinku (od przecinki do szpitala a końcem Puszczy) możemy spotkać, jeżeli nie wzdrygamy się wejść z rowerem w gąszcz po lewej, pozostałości cmentarza kolonistów. Warto tam zagladnąć bo po kilku latach nic nie zostanie z tego miejsca. Wstyd dla ojców Łomianek! Przepraszam, zapomniałem że ojcowie Małych Ojczyzn mają w nosie wszystko, poza własną kieszenią oczywiście. Uffff. Jesteśmy już w Łomiankach (31.5).

Odwiedziliśmy kilka miejsc które widziały to o czym pisaliśmy i jeszcze trochę więcej. Ludzie których one dotyczyły już dawno odeszli. Ważne jest żeby znać Ich czyny oraz pobudki tych czynów. To nazywa się HISTORIA. Nie zawsze potrafimy i chcemy pamiętać o Tych bardzo często bezimiennych ale tak naprawdę ludziach prawdziwych, z krwi i kości Patriotach. Od nas zależy czy przetrwają w świadomości i pamięci Rodaków. Byłoby wstydem i zbrodnią dla nas współczesnych, pozwolenie aby stało się inaczej.

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.