Dla rowerzystów

Dotknij historii III

[Rozmiar: 58007 bajtów]

Czy nie znudziło Wam się rozpoczynanie ciągle w tym samym miejscu naszych wypraw? Nic nie stoi na przeszkodzie aby rozpocząć ją w dowolnym (dot. to warszawiaków) i dołączyć w odpowiednim dla każdego momencie. Taki specyficzny zlot gwiaździsty .

Ja pojadę jak zwykle do Białego Domku (2.2) aby po mignięciu przed opisywanym już pomnikiem Ułanów Jazłowieckich (2.9) dotrzeć do Sierakowa (5.4). Warto jadąc przez tę wioskę zatrzymać się. Na północ od Sierakowa i pokonanej trasy leży największy obszar ochrony ścisłej w Puszczy o nazwie Sieraków (1250.33 ha). To tutaj leży punkt zero KPN znanego nam w obecnym kształcie. Proces tworzenia zapoczątkował w 1937 r. Roman Kobendza, doprowadzając do powstania wymienionego rezerwatu. Niedostępność terenu spowodowała, że jest on na skalę europejską matecznikiem dla zwierząt i najbardziej zróżnicowanym pod względem rzeźby terenu, stosunków wodnych, występujących tutaj roślin - miejscem w Parku. Taki raj dla przyrody, naukowców i zwierząt. TURYSTOM WSTĘP TUTAJ WZBRONIONY.

Wyobraź sobie Szanowny Turysto że istnieje na świecie jeszcze tylko jeden taki ewenement, gdzie pod bokiem wielkiego miasta, żyje w warunkach naturalnych tyle gatunków dzikich zwierząt i ptaków. Jest nim Park Narodowy koło Nairobi w Kenii. Możemy być dumni.

Wieś Sieraków powstawała w tym miejscu w XVIII w. Nigdy, z racji lichości okolicznych gruntów nie należała do bogatych. Ten stan wymusił że zaniechali mieszkańcy uprawy ziemi. Oparli swoją egzystencję o pracę najemną w Warszawie. Obecnie wieś jest przeznaczona do wykupu. Większość gruntów już przejął Park. Ze względów ekonomicznych proces ten jest spowolniony. Bardzo szkodliwa dla Rezerwatu w tym miejscu obecność ludzi (ścieki, komunikacja) nie ma w obecnej sytuacji szansy na rozwiązanie. Co gorsza, uważny turysta zauważy że w niektórych miejscach pojawiają się budynki charakterystyczne dla nowobogackich. Być może modne będzie budowanie się w Sierakowie, bo początki tego jak wspomniałem już widać. Tak stało się w Izabelinie B czy w Hornówku. Zacznie się wycinanie drzewek - "bo zasłaniają", wytyczanie dróg - "bo krócej" i wiele innych działań z rodzaju: Kocham Przyrodę Ale Ja Tutaj Rządzę. Cienko widzę!

Sieraków ma swoje krwawe dzieje zapisane w historii. Zatrzymajmy się więc przy rozdrożu z Drogą Łączniczek AK. Jest to ok. 300 m od wjazdu do wsi po lewej stronie. Niepozorne miejsce. Stańmy przy kamieniu upamiętniającym pięciu żołnierzy AK którzy w tym miejscu wpadli w zasadzkę w czerwcu 1944 r. Zakończyło się to tragicznie. Zostali zamordowali przez żandarmów. Ich zwłoki hitlerowcy ułożyli w koleinach wspomnianej drogi, aby zostały rozjeżdżone przez wozy. Co zrobiła okoliczna ludność? Lechosław Herz podaje: "Nocą ciała zostały przewiezione na cmentarz w Laskach, gdzie pod eskortą 160 żołnierzy podziemnej armii odbył się partyzancki pogrzeb. Nazajutrz żandarmi z Zaborowa nakazali ludności odkopać zwłoki i rzucić do rowu".

Droga Łączniczek AK to trasa do Zakładu Niewidomych w Laskach. Rekrutowały się te odważne dziewczyny z okolicznych wiosek. Ich celem było dotarcie do obozu partyzanckiego w Wierszach i z powrotem do kwatery w Laskach. My mamy zamiar w te rejony dotrzeć - chociaż trasą tylko częściowo pokrywającą się z tą, pokonywaną przez nasze bohaterki.

Wspomniany Lechosław Herz podaje też fakty które dotyczą czasów nieodległych. Oto co możemy przeczytać w przewodniku Puszcza Kampinoska wspomnianego autora...."Dodajmy że w ostatnich godzinach poprzedzających wprowadzenie stanu wojennego 13 XII 1981 r. na drodze tej, ukryta w ciemności nocy, oczekiwała na rozkazy kolumna opancerzonych pojazdów wojskowych."

No cóż, szkoda że w okolicy nie było już gen. Romana Abrahama i jego Grupy Operacyjnej Kawalerii. Wierzę że poradził by On sobie z pancerniakami innego "generała patrioty" wykształconego i zindokrynowanego na wschodzie, tak jak 42 lata wcześniej w tej okolicy to zrobił z nie zapraszanymi w to miejsce pancerniakami z zachodu. Mała wioska a tyle wspomnień i zdarzeń.

[Rozmiar: 28644 bajtów]

Następny kamień pamiątkowy leży po prawej, obok przystanku autobusu linii 726. Ustawiono go ku czci poległych w czasie II wojny światowej żołnierzy AK i mieszkańców wsi.

Ruszajmy dalej drogą która tylko przypomina asfalt. Rozpędzony turysta dojedzie do końca Sierakowa (7.7) i niewiele zastanawiając się popędzi do przodu w zapraszający dukt widniejący między drzewami. Większość tak robi, czego ślady widać na ziemi a i miejscowi pewnie nie grzeszą tutaj zdyscyplinowaniem! Tam nie ma szlaku!!! I to jest właśnie przykład jak ludzie nie pasują do takich miejsc.

Żeby być w zgodzie z zasadami i prawem należy wcześniej skręcić w prawo w drogę gruntową prowadzącą do domostw położonych na prawo (północ) od osi Sierakowa. Musimy pokonać wzdłuż tej drogi ok. 350 m. Znajdziemy ją na mapie jako czarną kreskę opisaną w legendzie jako: drogi polne i leśne na terenie KPN nie dopuszczone do ruchu publicznego. Jako że prowadzi ona do domostw ludzkich, pojechanie w tym kierunku jest legalne. Po dojechaniu do wspomnianego domu stajemy przed dylematem co dalej? Nie ma szlaku i domostw ale jest ciągle droga. Jedźmy śmiało. Będzie następna zagroda do której ta droga częściowo prowadzi. W miejscu gdzie wpadamy na szlak zielony, skręcamy w lewo!!

Na zakręcie tym miał punkt dowodzenia wspomniany zwycięski generał Abraham. Wyglądało ono z pewnością inaczej niż dzisiaj. Jedziemy szlakiem (przypominam o skręceniu w lewo) i docieramy do osady Pociecha (9.7). Powstała ona prawdopodobnie w XIX w. wokół karczmy o bardzo wymownej nazwie "Pociecha". Jako że w pobliżu znajduje się miejsce wypoczynku, deszczochrony i parking, zwalają tu tłumy samochodziarzy spragnionych kontaktu z przyrodą.

Jadąc brukowaną Palmirską Drogą na zachód dotrzemy do Krzyża Jerzyków. Zacytujmy raz jeszcze słowa L. Herza: We wrześniu 1944 r. wokół Pociechy toczył ciężkie walki oddział AK pod dowództwem por. Strzałkowskiego "Jerzego", osłaniając od wschodu obóz partyzancki w rejonie Wierszy. "Obrońcy Pociechy z uporem trwają na stanowiskach i tyraliera nieprzyjaciela po dojściu na odległość 200 czy 300 metrów utyka i nie jest w stanie ruszyć dalej" - relacjonował dowódca grupy AK "Kampinos", płk Józef Krzyczkowski. Trwający kilkadziesiąt godzin atak nieprzyjacielski mimo wsparcia artylerii i lotnictwa nie przełamał polskiej linii obronnej. W każdą rocznicę tych wydarzeń odbywa się w Pociesze spotkanie ich żyjących jeszcze uczestników. Tyle Lechosław Herz. Zatrzymajmy się tam na chwilkę!

Brukowana Palmirska Droga (można jechać poboczem), doprowadzi nas do przecinki w którą skręcamy (ustawiona metalowa biało-zielona szykana). Jeżeli ktoś chce zmierzyć się z Ćwikową Górą (11.5) z innej strony (bo to czeka nas nieuchronnie), może pojechać Palmirską Drogą prosto i po pokonaniu łagodnego skrętu w prawo a potem w lewo (ok. 600 m od szykany) dotrze do zakrętu ok. 80 stopni w prawo. Tutaj po lewej musi odnaleźć szlak czerwony lub czarny (bez znaczenia) i wdrapywać się na wspomniany szczyt. My bardziej tradycyjnie i mniej ekstremalnie zdobędziemy go od strony Niepustu. Jeżeli komuś uda się wjechać na szczyt Ćwikowej Góry to chwała mu! Nam też nie będzie łatwo!

Gdy w końcu uporamy się z tym zadaniem, przejeżdżamy przez Karczmisko (12.4) i na krzyżówce szlaków po ok. 200 m skręcamy w lewo (ciągle szlak zielony). Mijając Cygankę dojedziemy Krętą Drogą do Mogiły Powstańców 1863. To miejsce już odwiedzaliśmy przy innej okazji.

Zmieniamy kolor szlaku na żółty i pędzimy w dół. Początkowy odcinek trasy jako część Grobowej Drogi nie nastraja optymistycznie. Na szczęście wkrótce uciekamy z niej w lewo. Zawsze zastanawiam się, co ukrywa ogrodzenie woliery które nam przez moment towarzyszy? Trzeba przyznać że mój licznik rowerowy wskazał dystans do Wierszy różniący się tylko niewiele od tego wypisanego na mapie. Ale zanim się tam znalazłem musiałem pokonać trochę zakręcików i piasków pośród lasu sosnowego Mosionki (obszar lasu niemiłosiernie wytrzebiony przez kupców żydowskich).

Ciekawym odcinkiem dla rowerzysty jest tutaj Długa Góra, niezależnie w którą stronę pokonywana. Tutaj spotkałem kiedyś ku swemu zdumieniu Fiata Malucha. Prędzej spodziewałem się ujrzeć łosia na tym suchym terenie niż reprezentanta naszego sukcesu motoryzacyjnego! Na szczęście okazało się że to nie byli "turyści" tylko pracownicy Parku którzy wyjaśnili mi iż jest on niezastąpiony w niektórych rejonach KPN.

Po kilku skrętach, koła wrzynają nam się w miałki piasek. Jesteśmy przy cmentarzu partyzanckim w Wierszach (18.8). Piękne miejsce. Umiejscowiony jest on na wydmie i skierowany ku południu. Latem rano, słońce malowniczo oświetla to miejsce. Spoczywają tutaj ciała 54 żołnierzy AK Grupy "Kampinos". O wsi Wiersze napiszemy przy innej okazji. Urna na cmentarzu zawiera ziemię z pobojowisk na terenie Puszczy. Jedna z tablic zawiera wzmiankę o kapelanie zgrupowania Radwan III, późniejszym Prymasie Polski, ks. Stefanie Wyszyńskim.

Od cmentarza udajemy się na północ do szosy aby po skręceniu w prawo dojechać do wsi Truskawka (19.7) a stamtąd przez Janówek (21.8) do Kaliszek (27.3). Po drodze miniemy kilka charakterystycznych kapliczek przydrożnych wartych naszej uwagi - niemych świadków zdarzeń które miały tutaj miejsce.

Do Kaliszek dojedziemy trzymając się lasu który musimy mieć wciąż po prawej stronie. Mijamy leśniczówkę Janówek. Dużo dalej znak "Uwaga dzieci" zaś, przypomni nam że musimy za nim skręcić w kierunku szkoły. Za chwilę miniemy po lewej leśniczówkę Kaliszki z jej radiowym masztem. Jesteśmy na szlaku rowerowym który poprowadzi nas przez parking (29.9) przy Drodze Palmirskiej, poprzez "łuk triumfalny" KPN (parking na prawo).

Ta część trasy to wspomniany w innej naszej wyprawie tor kolejowy rozebrany przez okupanta w celu pozyskania metalu na potrzeby wojenne. Poprzez Sadową (34.6) dojedziemy do punktu wyjścia, Łomianek (38.5) trzymając się rowerka (własnego) i tego umieszczanego na drzewach. Komfortowa sytuacja, dwa rowery na jednej wyprawie.

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.