Dla rowerzystów

Dotknij historii IV

[Rozmiar: 58007 bajtów]

No i znowu pędzi nas do przodu. Dzisiaj po wystartowaniu "od Pegueota"(0) i dotarciu do końca ul. Sierakowskiej - Biały Domek (1.7) jedziemy jak zwykle w prawo w poszukiwaniu szlaku czarnego. Dzisiaj jednak skręcamy natychmiast w lewo gdy tylko je odnajdziemy. Udajmy się za nimi patrząc uważnie na prawo. Po ok. 150 - 200 m znajdujemy tabliczką z czarnymi krzyżami na białym tle. Kieruje ona nas dróżką odchodząca w prawo. Na końcu tej dróżki wśród wydm w miejscu zwanym Pogórze Leśne, ukryte są dwa miejsca straceń. Tutaj w czerwcu 1942 r. hitlerowcy wymordowali 28 osób a w październiku tegoż roku następne 39 osób. Dzisiaj tragedie te upamiętniają stosowne tablice. Mało turystów odwiedza to miejsce.

Wracamy na szlak i jadąc w prawo docieramy do Dąbrowy Leśnej (3.7). Przed parkingiem skręcamy w prawo, za znakami szlaku niebieskiego. Polna droga prowadzi nas do widniejącego w odległości ok. 550 m lasu. I znowu wokół nas miejsce o wymiarze historycznym. Drogą tą 19 IX 1939 roku cwałowali na Warszawę podczas swojej słynnej szarży znani nam ułani jazłowieccy. Tutaj też było w 1944 r. miejsce koncentracji żołnierzy Grupy "Kampinos". Na prawo za torfowiskiem uroczyska Łuża, na Łużowej Górze, zebrali się żołnierze puszczańscy przed atakiem w nocy z 1 na 2 sierpnia na lotnisko bielańskie (warszawskie osiedle Wrzeciono). Ten nieudany atak był początkiem powstania warszawskiego dla "leśnych".

[Rozmiar: 28644 bajtów]

Jedziemy Kampinoskim Szlakiem Rowerowym na południe wzdłuż granicy KPN. Doprowadzi nas on do uroczyska leśnego Opaleń (6.6). Dla walczącego miasta jakim była Warszawa w "czasach pogardy", sąsiedztwo takich leśnych miejsc, generowało często dramatyczne wydarzenia. I tak było z Opaleniem. Jadąc wspomnianym szlakiem natrafimy na leśniczówkę (na lewo). Uważny turysta nie przegapi stojącej wcześniej tablicy, upamiętniającej śmierć 4 żołnierzy VIII Rejonu AK wymienionych z nazwiska i stopni. Co wydarzyło się w tym miejscu? Naprzeciw leśniczówki stoi budynek w którym w latach okupacji mieścił się konspiracyjny magazyn broni. W styczniu 1944 r. zaatakowali go hitlerowcy i doszło do krwawej jak zwykle w tamtych czasach walki. To wtedy stracili życie wymienieni żołnierze.

Obok znajdują się dwa dorodne (200 lat) dęby szypułkowe i zasadzone w 1965 r. modrzewie polskie, w ramach przywracania Naturze tego gatunku, niemiłosiernie wytrzebionego z racji bardzo wysokiej jakości jego drewna. W Opaleniu możemy spotkać też dąb czerwony, modrzewie japońskie oraz amerykańskie robinie akacjowe błędnie nazywane akacjami! Innym egzotycznym drzewem spotykanym w tym uroczysku jest modrzew japoński, sosna smołowa, sosna Banksa i sosna czarna która zawędrowała do nas z południa Europy.

Następny cel naszej wyprawy to znany już nam Lipków (13.1) do którego dotrzemy jadąc uważnie Kampinoskim Szlakiem Rowerowym. Nadmieniłem że uważnie, bo przejeżdżamy przez ulice Lasek i Izabelina B, którymi nas on prowadzi. Nie wszędzie oznakowanie szlaku jest widoczne i jednoznaczne. Jeżeli po wszystkich perypetiach nawigacyjnych wjeżdżamy na piaszczysty odcinek trasy a w oddali widzimy wyekstrahowany cmentarz, (upiorne wrażenie sprawia brak ogrodzenia), to znaczy że jesteśmy u celu. Nie, nie teraz! Źle mnie Państwo zrozumieli. Czujemy się przecież świetnie i nie mamy zamiaru towarzyszyć (jeszcze nie teraz choć nieuchronnie kiedyś to nastąpi i oby jak najpóźniej, oczywiście!!!!), tym którzy tam spoczywają.

Skręcamy za kościołem w lewo (uwaga - samochody!) i jadąc kilkadziesiąt metrów asfaltem skrywamy się w lesie aby po chwili (przy przystanku autobusowym) przeprosić się z szosą (ciągle szlakiem niebieskim). Nie przegapmy ostrego skrętu tego ostatniego na pn-zach bo znajdziemy się w Starych Kaczorgach. (Audi Quatro Temu kto wyjaśni pochodzenie tej nazwy ;)).

Przekonani że pod kołami nie mamy już asfaltu, pędzimy wymienionym już azymutem (pn-zach). Żeby poczuć się lepiej zapamiętajmy nazwę tego odcinka. Jedziemy Szeroką Warszawską Drogą! Panie ministrze Pol - i co Pan na to - można? ;;;). Jadąc do Małego Truskawia (17.4) rozglądajmy się uważnie dookoła. Piękny kawałek Przyrody!

Następny etap to Zaborów Leśny (20.7) do którego docieramy mijając po drodze Sadykierz z jego zagubionymi w głuszy budyneczkami i bagna Mariewskich Łąk po lewej. Właśnie na te łąki skieruje nas w Zaborowie Leśnym szlak zielony i niebieski.

Nie przegapmy krzyżówki szlaków (23.1) od której już tylko zieleń nas obowiązuje. Jako że nie mamy dalej wielkiego wyboru, to przez złowieszcze i opuszczone Wyględy Górne, przez takie same Ławy dotrzemy do Ławskiej Góry, gdzie pożegnamy się z bagnami Kaliska po jej pokonaniu. Następnie przemkniemy obok uroczyska Szalonka do - tym razem Dębowej Góry, żeby dotrzeć do Wierszowskiej Drogi (27.3).

Nie pojedziemy stąd "na skróty" w prawo, jak sugeruje nazwa i żółty szlak, ale konsekwentnie zielonym szlakiem na zachód - do Roztoki (29.8).

Po spotkaniu ze znanymi już nam Roztockimi Dębami, ostry zwrot w prawo i czerwonym szlakiem do następnego skrzyżowania z Wierszowską Drogą (33.1). Tym razem przekonani już że warto, skręcamy w nią w lewo (żółty szlak). Dojedziemy przez gęstwinę do zielono białej szykany, za którą RAJ, czyli gładki asfalt. Co za ulga dla steranych na nierównościach mięśni o łacińskiej nazwie Gluteus Maximus! Określają one tę części ciała którą na okręcie, (mówiąc obrazowo) nazywają rufą a która w naszym rowerze powoduje że nacisk naszego ciała na tylne koło jest większy niż na przednie. Przed nami w odległości ok. 200 m cel naszej wyprawy - wieś Wiersze z jej punktem centralnym - kościołem(34.3).

Warto temu miejscu poświecić chwilę uwagi. Wieś ta została założona w 1765 r. Nazwa jej wywodzi się, w zależności którą wersję zaakceptujemy, albo od sieci rybackiej zwanej "wierszą", wskazującej na istnienie w tym rejonie rozlewisk wodnych w których można było poławiać ryby - albo od nazwiska pierwszego osadnika w tym miejscu, którym miał być Zygmunt Wiersz. Zajmować miał się on produkcją klepki dębowej którą woził na sprzedaż do Warszawy, przez co uzyskał przydomek Klepkarz. Dzisiaj wieś jest częściowo wykupiona i przeznaczona do likwidacji.

W 1944 r. było to miejsce w którym istniał obóz partyzancki Grupy "Kampinos" AK. Przebywało wówczas tutaj około 3 tysięcy żołnierzy! Pamiętajmy że jednocześnie dookoła szalał terror okupanta!!! W miejscu gdzie stoi dzisiaj kościół, odprawiał msze polowe dla partyzantów przyszły Prymas Polski, ks. Stefan Wyszyński.

Takie zgrupowanie potężnej siły jaką było wspomniane Zgrupowanie nie mogło pozostawać bezczynne. Do zderzenia machiny wojennej okupanta z "leśnymi" doszło w dniu 3 VIII 1944 r. Wtedy to właśnie Grupa "Kampinos" wdała się w walkę z Niemcami. Poległo wówczas 70 żołnierzy okupanta i 7 partyzantów. Wziętych do niewoli 15 żołnierzy wroga postanowiono uwolnić (sic!). Zaopatrzono ich w przepustki kierujące do Modlina. Wpis w tych przepustkach świadczy o olbrzymim poczuciu humoru "leśnych" a jednocześnie odzwierciedla ich pragnienia aby zrealizowało się to, za co kładli na szalę swoje życie. Słowa "Nach Berlin, uber Modlin, Bydgoszcz, Poznań" są jakże gorzko wymowne. Marzyli o tym, pragnęli tego a nie wiedzieli jeszcze że to już blisko, chociaż niezupełnie tak jak sobie wymarzyli.

Dwa miesiące wolności którą zapewniły ludziom w tym rejonie siły partyzanckie to był dla nich wspaniały okres. Uczucie wolności wzbudzało wśród niej postawy patriotyczne przekładające się na osobiste akty poświecenia. To był kapitał którego nie mogła zniwelować żadna siła zewnętrzna.

We wspomnianym skromnym kościele, stojącym w miejscu odprawiania mszy polowych, znajduje się polichromia z symboliczną ornamentyką roślinną z motywami roślin puszczańskich i wizerunkiem Matki Boskiej Partyzanckiej. W ołtarzu jest płaskorzeźba która przedstawia płonącą Warszawę. Być może koneserzy sztuki nie zwróciliby uwagi na wspomniane jej przejawy, znajdujące się w tym miejscu. Świadkowie tamtych czasów jednak, jeszcze będący wśród nas, odbiorą je jako nie pozbawione wdzięku i oddające prawdę o tamtych czasach. Mają do tego pełne prawo!

Opuszczamy Wiersze i przez Truskawkę (37), Janówek (39.1), Kaliszki (44.6), parking przy Palmirskiej Drodze (47.2) docieramy do Sadowej (51.9) a stamtąd do punktu wyjścia naszej wyprawy którym są Łomianki - Pegueot (55.8).

Jeszcze jedna trasa za nami. Po drodze minęliśmy miejsca które świadczą o bezgranicznym poświeceniu innych. Dzisiaj, nie musimy sięgać do tak głębokich rezerw naszego jestestwa. Doceńmy to i całym naszym życiem walczmy aby nie uległo to zmianie.

Dbajmy jednak aby postawy niezwykłych ludzi z przeszłości i ich poświęcenie nie uległy zapomnieniu. Czy ktoś zadał sobie trud, a może zada w przyszłości żeby zarchiwizować te wszystkie miejsca w Puszczy uświęcone krwią rodaków. Dzisiaj jeszcze zauważamy krzyże mogił. Niektóre już pochylone ze starości (drewno jako materiał ma swoje prawa). A jutro gdy czas je zniszczy?

Mam propozycję. Ja nie mam GPS-a, ale może Inni Koledzy Rowerzyści mają? Proponuję Im w trakcie wycieczek po Puszczy notowanie parametrów takich miejsc i archiwizowanie ich. A może znajdzie się właściciel serwisu w którym umieszczone zostaną te opisy i udostępnione miejsce na taką bazę danych? Myślę że warto to zrobić. Tylu nas przecież jeździ po okolicy. Możemy połączyć przyjemne z pożytecznym. Możemy przecież od miejscowych dowiedzieć się o każdym takim ukrytym przed oczyma ludzkimi miejscu i ujawnić je. Los nie wybierał. Wielu Tych którzy poświecili wartość najwyższą, swoje życie, leży w ukryciu. Warto te miejsca zaznaczyć i ujawnić. Wprawdzie znamy maksymę "memento mori" ale powiedzenie - If you aren't rememberd, you never exist - ma też swoją wymowę.

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.