Dla rowerzystów

Po błotku

[Rozmiar: 58720 bajtów]

Co oznacza ten tytuł? Oznacza on że penetrując Puszczę nie możemy ominąć jakże charakterystycznego jej składnika - bagien. Mimo że podróżowanie po bagnach kojarzy się nam kolejno z: brodzeniem po pas w mazi błotno-wodnej, z zagrożeniem że przecież możemy utonąć a w najlepszym wypadku z pokąsaniem przez pijawki, to w Kampinosie całkiem komfortowo można po bagnach podróżować rowerem! Tego rodzaju wyczyn jest w okresie deszczowej wiosny w pewnym sensie utrudniony ale nie niemożliwy! To gwoli ostrzeżenia dla tych wszystkich którzy są chętni do wiosennych wypraw w takie miejsca.

Jak zwykle, rozpoczynamy w Łomiankach - salon Peugeota. Udajemy się na zachód ulicą Sierakowską w kierunku widocznej w oddali Puszczy. Koniec ulicy to początek naszej przygody z Puszczą. Kierujemy się w prawo i jadąc jak dobry koń do stajni (po widocznych śladach użytkowania) mamy za sobą po chwili 2.4 km. To pomnik Ułanów Jazłowieckich o których w innym miejscu trochę wspomnieliśmy.

Aleja im. naszych bohaterów a jednocześnie czarny szlak zaprowadzą nas do wsi Sieraków. Dla chcących obserwować polujące w locie jastrzębie czy myszołowy - wyborne miejsce. Zastanawiające jest jednak to, skąd miejscowi, ochraniający swoje ptactwo domowe (kurki, perliczki, kaczki i gąski) oraz hodowlane (gołębie) biorą kapiszony o mocy regularnej broni palnej, do odstraszania tych drapieżców. ;) Kanonada którą wtedy słychać bardzo przypomina czas gdy w tym miejscu Grupa Operacyjna Kawalerii gen. Romana Abrama toczyła ciężki bój z hitlerowskimi wojskami pancernymi. Ciężki, zwycięski bój okupiony dużymi stratami. Po takim wydarzeniu nie trudno było skompletować sobie arsenał. Dzisiaj palba w momencie wspomnianego zagrożenia przypomina regularną bitwę. Może nie wszystko trafiło w ręce Urzędu Bezpieczeństwa po wojnie. A może mylę się? Chyba jednak nie mylę się.

Jedziemy asfaltem w lewo. Trzymajmy się czarnego szlaku a za chwilę skręcimy w prawo do lasu i jadąc prosto, przetniemy szosę Laski - Truskaw (6.7). Następny punkt to Hornówek (9.1). Na horyzoncie już Lipków (10.4) z jego literackimi koneksjami. Mamy tutaj na myśli fakt że niejaki pan Henryk Sienkiewicz, smalący do miejscowej panny - Marii z Szetkiewiczów - cholewki, i odwiedzający ją i jej tatusia w Lipkowie, umieścił tę wieś w swojej słynnej powieści Ogniem i Mieczem, dając nam ten wspaniały opis pojedynku pana Wołodyjowskiego z Bohunem. Dzisiaj w tym miejscu na rozdrożu, w pobliżu przystanku autobusowego, ustawiono duży głaz w miejscu gdzie stała karczma widziana przez Sienkiewicza. A tak zaczyna się ten fragment który miłośnicy "Trylogii" czytają z zapartym tchem.

"Wyszli przed karczmę i skierowali się ku rzece (dzisiaj to Lipkowska Woda), która płynęła śród zarośli głogów, dzikich róż, tarek i choiny."

Mijając po lewej kościół stojący w resztkach pięknego niegdyś parku, skręcamy w prawo. Nie prowadzi nas dalej żaden szlak. Pojedziemy szosami przez Stare Kaczorgi (10.7), Wojcieszyn (13.5), Zalesie (15), Borzęcin Duży (15.8) do Mariewa (19). To ostatnie miejsce jest dobitnym przykładem że jeżeli ma się kasę to można kupić nawet... kawałek parku narodowego i to wcale nie mały! Tylko proszę nie zarzucać mi że uprawiam demagogię. Tak, nawet jeśli obecny właściciel tego latyfundium, kupił te ziemie z rąk prywatnych to nie zmienia to faktu że kupił KPN. Prawo pierwokupu tych ziem miała Dyrekcja Parku, trochę biedniejsza od napompowanego gazem i forsą oligarchy, który nawet wprowadził na sąsiadujących z jego włościami drogach własne prawo drogowe. Zapytajcie miejscowych! Dla postronnego obserwatora wygląda ono tak. Gdy jadą czarne opancerzone BMW to jedynymi pojazdami uprzywilejowanymi w promieniu 200 m od tej kolumny są ... samochody tejże kolumny. To jest chore.

Zostawmy jednak to nieciekawe miejsce i jedźmy dalej - najpierw do Wólki (21.1)a potem Wiktorowa (21.9). Mijamy Zaborów i patrząc pilnie na prawo w okolicy Janina odszukujemy zjazd do szlaku zielonego. Zagajnik w którym skryliśmy się nazywa się Klomby. Pojedziemy przez dosyć kręte i gęste zawijasy do Zaborówka. Tutaj przesiadamy się na szlak rowerowy i zasuwamy do skrzyżowania naszego szlaku ze szlakiem żółtym. Miejsce to nazywa się Rózin (32.3). Przesiądźmy się teraz na żółty kolor i skierujmy na północ. Po prawej mamy bagna Debły. Musimy następnie pokonać mostek na Kanale Zaborowskim mając wspomniane bagna po prawej. Królestwo nieprzebranych ilości ptactwa wodnego. Teraz żegnamy się z bagnami (powrócimy do nich w innym miejscu) i jadąc jak cięciwą łuku (między ramionami paraboli Nartowej Góry - jest to odcinek Wierszowskiej Drogi) dojeżdżamy do następnego skrzyżowania szlaków. Tym razem mieszamy kolory żółty i zielony. To oznacza że udajemy się szlakiem zielonym w prawo wzdłuż grzbietu Dębowej Góry. Po prawej mamy miejsce o nazwie Szalonka.

Przekraczamy grzbiet Ławskiej Góry (37.1) i po zjeździe w dół lądujemy na wspomnianych bagnach. Kalisko to jeden z większych obszarów bagiennych w Puszczy. Jest tam obszar ochrony ścisłej o pow. 119 ha. Jest to b. ważny dla zachowania fauny parku matecznik. Można tutaj spotkać łosia. Występują tutaj rośliny szuwarowe, turzycowiska, łozowiska, olsy, łęgi. Nazwa pochodzi od staropolskiego wyrazu kał, oznaczającego miejsce błotniste. Przed wykupieniem tych terenów przez KPN, były tutaj kośne łąki na których wypasano krowy. Teraz następuje stopniowy proces zabagnienia. Łąki ustąpiły turzycowiskom, wkroczyły na Kalisko krzewy i las. Droga którą jedziemy najatrakcyjniej prezentuje się przedwiośniem i wiosną gdy dookoła utrzymuje się woda. W wielu miejscach ma ona rudawe zabarwienie, co spowodowane jest z występowaniem w glebie związków żelaza, jest to tzw. rudawiec.

Pośród mokradeł na lewo i prawo docieramy do opuszczonej wioski Ławy :(. Pordzewiała drogowa tablica informacyjna przypomina o lepszych czasach tego miejsca. Czy aby lepszych? W takim rejonie uprawa roli graniczyła z posądzeniem o szaleństwo. Bagna i wyniosłe oraz suche dla kontrastu wydmy. A jednak zasiedlali te tereny ludzie. Ich życie jednak nie mogło być usłane różami. I nie było! Wyględy Górne to w tym ciągu do Zaborowa Leśnego następne smętne miejsce które odebrano ludziom a oddano Puszczy. Przemykanie wiosną w kierunku wspomnianego Zaborowa to jazda z przeszkodami. Przelewająca się przez szlak woda i zdradliwe podłoże są nie lada wyzwaniem dla rowerzysty. Dlatego skąpanie się w błotku czy wodzie nie przynosi ujmy nikomu. Bagna bronią się przed intruzami i zbierają haracz, nie radzę więc denerwować się. Popsujemy sobie przyjemność z wycieczki a przecież nam o to nie chodziło. Radzę przypomnieć sobie dziesiątki scen filmowych na których prawdziwi mężczyźni nie zważali co mają pod nogami, a koncentrowali się nad celem do którego dążyli (traperzy nad rzeką, myśliwi spychający swoje canoe do wody, zakochani uwożący wybrankę w dal pojazdem wodnym czy transportujący ją na drugi brzeg). Już wam lżej?.

Docieramy do Zaborowa Leśnego (42.1). Wybieramy szlak który szybko i bezboleśnie doprowadzi nas do domu. Jest to oczywiście przerabiany już wiele razy i ulubiony przez autora kierunek na widoczny na północy grzbiet wydmy z VMogiłą Powstańców 1983.(43) Stamtąd Krętą Drogą (szlak zielony) jedziemy do Karczmiska (45.8) i poprzez Krzyż Jerzyków ( 47.7), Pociechę (48.3), posadę Sieraków (51.6), Na Miny (53), Szczukówek (54.3), Szpital (55.2) docieramy do Łomianek (57.8).

Ciągle zastanawiam się czy starczy mi czasu aby odwiedzić wszystkie dozwolone "kąty" Puszczy. Wbrew pozorom nie jest tego mało. Kombinacje przebiegu wszystkich tras, ich dobór pod względem trudności, atrakcyjności daje duże pole do popisu twórczego. Jeżeli ma się ze sobą aparat fotograficzny to można poszaleć. Oby jak najdłużej, czego sobie oraz Wszystkim Entuzjastom turystyki rowerowej na Mazowszu życzę!

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.