Dla rowerzystów
Niestety, susza powoduje, że żółte tabliczki wciąż wiszą u wrót Puszczy. Poniższa trasa jest następną, która pozwala pobuszować po Puszczy będąc w zgodzie z prawem. Jej wadą jest dosyć długi dystans i odcinki "nie do przejechania". No cóż, za dużego wyboru w sytuacji, gdy obowiązuje zakaz wstępu do Puszczy nie mamy, po jej wschodniej stronie. Co innego Ci spod Sochaczewa. Strona zachodnia oferuje w takiej sytuacji zdecydowanie lepsze trasy.
Ale nie narzekajmy. Jest dobrze. Dzisiejsza trasa oparta jest o drogi ogólnodostępne i szlaki turystyczne w miejscach, w których przebiegają one poza granicami Puszczy. Zakładany dystans to ponad 110 km.
Pierwszy cel to leżące w centrum Puszczy Górki. Aby dostać się tam, trzeba pokonać ok. 30 km. Droga w zasadzie bajkowa. Asfalt, utwardzona gruntówka. Słońce w plecy ale z wiatrem tego dnia trochę gorzej. Szybko dociera jednak do mnie, że gdy będę wracał "utachany i na ostatnich kołach" to przecież wiaterek będzie mnie popychał. Oby tylko nie zmienił kierunku.
Co musimy po kolei "zaliczyć", aby znaleźć się w Górkach? Do Czosnowa wzdłuż S-7 lataliśmy już razy kilka. Przy światłach w lewo a do Dobrzynia (12.9) w prawo. Teraz jak po sznurku w kierunku wspomnianych Górek wjeżdżając jak we wrota w tereny, które ludzie ukradli Puszczy i postanowili że oni tutaj będą rządzili. Rządzą więc w Augustówku (15.1), Jesionce Małocicach (15.6), Wólce Czosnowskiej (17.2), Wrzosówce (17.3), Janowie Mikołajówce (18.2), Sowiej Woli (18.9), Sowiej Woli Folwarcznej (19.6), Dąbrowie Starej (23.7).
Tereny które zostawiamy za sobą, nie są tak zupełnie zurbanizowane. Na szczęście tu i ówdzie widać na polach remizy (kępy krzewów) które są tak charakterystyczne dla otuliny. Jest na czym zatrzymać oko. Perspektywa widzenia zawęża się gdy pokonamy drogę 579. Tutaj już jesteśmy bliżej lasu. Po prawej stronie, aż do Górek będzie nam towarzyszył wypiętrzony północny pas wydmowy. Widać tu i ówdzie jak wydmy odsłaniają się. Faszyny w tych miejscach niewiele pomagają. Sypie się to co ma sypać się do dołu.
Wnętrze pasa wydmowego już raz "nadgryzłem" jadąc z północy na południe od Leoncina szlakami żółtym i niebieskim. Aż dziw bierze że na tak niesprzyjającym podłożu ukształtowały się takie piękne kompleksy leśne z dwoma obszarami ochrony ścisłej Wilków i Biela.
Po lewej stronie trochę bardziej soczyste "przyrodnicze akwarele". Wszechobecna zieleń jak przystało na pas bagienny którego kręgosłupem jest główny ciek wodny Puszczy kanał Łasica. Już mam plan jak spenetrować te tereny. Swego czasu przejechałem obok Żurawiowego szlakiem żółtym ale było to w poprzek. Chcę zrobić to teraz wzdłuż.
A teraz jesteśmy w Górkach. Za nami 30 km. Zawsze kiedy przejeżdżam przez tę wieś, myślę o determinizmie jej mieszkańców. Chodzi o wiejski kościółek którego nie oszczędzały losy i ludzie. Ostatnia wersja architektoniczna tej budowli do mnie nie przemawia ale o gustach nie dyskutuje się.
Tutaj czas jakby zatrzymał się. Jest godzina 6 rano. Prawie nie widać mieszkańców. Śpią? Nic takiego. Ludzie ze wsi o tej porze już ciężko pracują. Jest ich po prostu mało. Część, tych młodych autobus prywatnej linii zabrał "do miasta". Dla jednych będzie to Leszno, dla innych zapewne Warszawa. Tak to ulega erozji to, co kiedyś dumnie nazywano w literaturze "ojcowizna". Biorąc pod uwagę uwarunkowania (miejsce), nie należy dziwić się. Wiele wiosek zniknęło z obrębu Puszczy.
Sosna Powstańców żegna nas gdy opuszczmy Górki i Górczyńską Drogą jedziemy do Kampinosu. Nie jest zbyt miło w trakcie tej podróży spotkać zmotoryzowanego. Ani jeden kierowca nie domyślił się że należy zwolnić przed i za rowerzystą. Powód? IQ na poziomie ledwo wystarczającym do kupienia prawa jazdy. Kultura osobista przez małe k. Ginąłem w tumanach kurzu kilka razy aż mi w zębach chrzęściło.
Mikroskopijny Nart możemy przez krótką chwilkę ogladać po lewej stronie. Jeżeli chcemy trochę dłużej, zsiadamy z roweru. Fakt że jakiś obszar lasu jest objęty ochroną widać jak na dłoni. Wystarczy spojrzeć w lewo a po chwili w prawo.
Za rachitycznymi kilkoma chałupkami, oznaczonymi na mapie jako Narty aż kusi aby podążyć za znakami szlaku. Nic z tego. Nie wolno! Zbliżamy się więc do Kampinosu w trudzie krętą i lekko wznoszącą się drogą ogólnodostępną.
W Kampinosie musimy uważać aby nie przegapić szlaku niebieskiego który tutaj kończy swój bieg. Jeżeli jednak go zgubimy, nic straconego. Jadąc na zachód dotrzemy do drogi do Granicy. Jadąc nią nie przegapmy skrętu w lewo szlaku rowerowego (dla jadących nim od Granicy będzie to w prawo). Skręcić musimy przy stylizowanych wrotach z łosiem.
Zielony rowerek poprowadzi nas przez Sowniki, Struganie do Grabnika. Dosłownie poprowadzi, bo jechać jest dosyć ciężko. Przed skręceniem w prawo, można poobserwować bocianią rodzinę. Młode już "latają na sucho". W drugiej połowie lipca może po niej zostać tylko miłe wspomnienie.
Trzykilometrowy odcinek całkiem znośnej drogi, prowadzi nas między dwoma obszarami bagiennymi. Po lewej są to Olszowieckie Błota, po prawej zaś tytułowe Piekło. Ciekawe skąd ta nazwa dla bagien. Czyżby były tak groźne że porównywano je z bibilijnym piekłem?
Zanim dotrzemy do Famułek Brochowskich zostawimy owo Piekło po prawej i skręcimy w drugi leśny dukt aby ... zsiąść z roweru. Praktycznie aż do Góry św. Teresy nasz pojazd będziemy prowadzili. Warto w tym rejonie zwrócić uwagę na dąb koło św. Teresy. Kilkaset metrów dalej stoi przy drodze w lesie kapliczka. Nie wahajmy się zaglądnąć do jej wnętrza. Nie jest zamknięta. Jest ona swego rodzaju znakiem tych miejsc, gdzie ludzie są bardzo religijni.
Od kapliczki można już jechać. Jeżeli nie zwrócicie uwagi na boki to przegapicie opuszczony Bromierzyk. W Famułkach Brochowskich mieszkają jeszcze ludzie ale tu i ówdzie widać opuszczone domostwa. Widać z okolicznych pól jak trudno żyć tutaj ludziom.
Asfalt na prawo poprowadzi nas przez arcyciekawe widokowo tereny do Łasicy a następnie dalej na północ do Miszorów (55.1), Wilczy Tułowskich (58.2) i Drogą Jagiełły do Uciekaj (62.0) Nazwa wg L. Herza pochodzi od szybkiego marszu wojsk ciągnących na Grunwald. Robiły one to tak szybko, że droga uciekała im spod nóg.
Następny kanał tym razem Kromnowski przepływa u naszych stóp. Jedziemy wzdłuż niego za znakami niebieskiego szlaku, aby potem opuścić go i odbić w lewo do szosy Secymin Nowy - Nowe Grochale. My jedziemy tylko około połowę tej trasy. W Nowym Wilkowie skręcamy w prawo do Górek. Nie jest to ekstremalny odcinek trasy.
W Górkach, do których dotrzemy po przejechaniu ok. 6 km skręcamy w lewo i do Łomianek dotrzemy mijając w porządku odwrotnym: Starą Dąbrowę (86.0), Dąbrówkę ... .
Jak widać z powyższego opisu, w Puszczy da się podróżować przez wiele kilometrów nawet wtedy, gdy groźnie brzmiące napisy tego kategorycznie zabraniają. Jest jakaś niekonsekwencja w takiej sytuacji, ale jak to przy kompromisach, obie strony muszą co nieco ustąpić na rzecz wspólnego dobra. Ludzie, godząc się na ograniczenie szerokiego dostępu a zarządzający Puszczą, na wyjątki od tego zakazu tam, gdzie jest to absolutnie konieczne dla ludzi.
Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.