Dla rowerzystów

Mała ósemka

[Rozmiar: 58007 bajtów]

Zdarza się tak w naszym życiu, iż musimy ze stoickim spokojem znosić przeciwności losu ponieważ ... nie zmienimy jego kolei. W roku Pańskim 2006, w okresie wakacji, zaplanowałem bardzo szczegółowy plan podróży po Puszczy. Piszę te słowa 25.07. Co widzieliście dnia tego za oknami waszych mieszkań, biur i każdego innego miejsca z oknem? Nie pamiętacie? Bardzo proszę, już przypominam. Widzieliście oślepiająco jasne i prażące słońce. Wniosek? Do Puszczy w dalszym ciagu nie wolno. :-(

Nie wolno a ja muszę! Trzecia trzydzieści przed wschodem słońca już siedziałem okrakiem nad ramą. Zaplanowałem ósemkę, ale tę mniejszą. Do Palmir w zupełnych ciemnościach po stałej trasie. W lesie trochę lepiej ale daleko do "oświecenia". Ledwo zauważyłem w którym miejscu mijam Cmentarz. Przy Ćwikowej Górze rozjaśniło się na tyle że mogłem wybierać który kamień w Palmirskiej Drodze omijać a który "przez łeb". Przeleciałem koło Pociechy jak duch i wynurzyłem się z lasu w Truskawiu po to aby po chwili schować się w nim. Do Małego Truskawia bez większychn emocji a potem gładkość asfaltu (umowna) w Mariewie.

Borzęcin Duży to już komfort oświetleniowy. Nasza dzienna gwiazda popycha mnie w plecy, przecież istnieje wiatr słoneczny. Niezbyt odczuwam tę pomoc bo pedałuję pod wiatr ale ten realnie odczuwalny.

Trakt Królewski o tej porze dnia to w miarę przyjemna ścieżka "rowerowa". Utrudnieniem dla takich jak ja "rannych marków", są remonty. Nie denerwuje mnie to. Wiem że już wkrótce będzie jeździło się dużo lepiej.

[Rozmiar: 23903 bajtów]

W promieniach wiszącego nisko nad horyzontem słońca, najwyższe w okolicy budowle (kościoły), wygladają jakoś tak niecodziennie. Czerwona elewacja kościoła w Lesznie absorbuje je w jakiś, na pograniczu magii, sposób. Kolor tego przybytku zmienia się w zależności od dystansu aby wybuchnąć naturalną ciemną czerwienia po dojechaniu na odległość wyciągniętej ręki.

Odcinek trasy na północ to spotkanie z naturalnymi zieleniami. Ciemne zielenie lasów w półcieniu, szaro zielone trawy na turzycowiskach poprzetykane jak ciasto zielonymi rodzynkami - kępami krzewów (remiz). Soczyste zielenie otoczenia Kanału Łasica połyskujące w refleksach świetlnych generowanych przez taflę stojącej, jakby uśpionej wody.

[Rozmiar: 46077 bajtów]

I ta cisza (włączony magnetofon zweryfikował moją głuchotę). Skrzydlaci o tej porze dnia są nad wyraz aktywni, nie tylko mobilnie. Wokalnie także. To że obce dźwięki (samochody) nakładały się na ten sharmonizowany świat okrutnym dysonansem, nie miało znaczenia. Kiedyś zacznie padać a wtedy będę sam na sam z odgłosami Puszczy.

[Rozmiar: 80751 bajtów]

Jedziesz, sycisz oczy widokami dookoła i naraz jesteś u poczatku tego co serkiem nazywa się. Oczywiście, jest to już któryś w kolejności etap w procesie technologicznym owego smakołyku. Pyszne. I widok i smak.

Dalsza podróż to rejony już znane i od Palmir dzisiaj już odwiedzane. Co rózni je od tych sprzed kilku godzin? Światło lub jego ilość stwarzają wrażenie że dzisiaj jeszcze tutaj nie byliśmy. Porównując wrażenia obecne z tymi porannymi, możemy z całą odpowiedzialnoscią stwierdzić. Podróżujemy po całkowicie innym świecie. Brak w nim zupełnej ciszy tak charakterystycznej dla lasu sprzed wschodu słońca. Brakuje w niej czających się w mroku bliżej nieokreślonych kształtów. Brakuje w niej stojącego bez ruchu powietrza.

Co różni więc poza wskazaniami zegarka tę podróż od poprzedniej (Palmiry - Borzęcin Duży)? Objawy wszechobecnego życia. Zgiełk, ruch liści, światło. Dwie podróże w trakcie jednej, to możliwe? Jak najbardziej - tak!

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.