Dla rowerzystów

Wzdłuż Kanału Łasica

[Rozmiar: 58007 bajtów]

Słońce wstaje z każdym dniem coraz później, więc czasu na tak długie wyprawy pozostaje mniej. Dzisiaj wyruszamy na trasę wokół "kręgosłupa" Puszczy. To dzięki temu niepozornemu z wyglądu transporterowi wody i jemu podobnym tj. Kanał Olszowiecki, Kanał Zaborowski, Kanał Kromnowski czy Ł-9, oraz ... ssakom z rzędu gryzonie, czyli - bobrom, Puszcza zasilana jest w ten życiodajny płyn.

O ile nawigacja po Puszczy do tej pory nie sprawiała zbyt dużych problemów, to dzisiejsza trasa takie wygenerowała. Wątpliwe punkty były dwa. W rejonie OOŚ Żurawiowe, skręt ze szlaku żółtego w Trakt Napoleoński i przekroczenie Łasicy w kierunku Górek - to pierwszy znak zapytania. Drugi sporny moment, to około 400 metrowy odcinek od Zamościa do kładki na Łasicy, przy Kacapskiej Drodze i Rzepowej Górze.

Dostępne mi mapy niejednoznacznie je traktują. Na mapie wydanej przez WZKart, oba są dostępne dla ruchu turystycznego a nawet dopuszczony na nich jest ruch pojazdów silnikowych! Mapa krakowskiej firmy Coompass, określa pierwszy jako niedostępny a drugi tak jak poprzednia. Żeby zamieszanie było większe, mapa PPWK oba odcinki opisuje tak jak na mapie następnej firmy - ExpressMap opisane są ogólnodostępne drogi.

Jednym słowem - bałagan. Nie pozostaje nic innego jak naocznie sprawdzić, czyli próbować przejechać.

[Rozmiar: 88381 bajtów]

Odcinki początkowe opisywane wielokrotnie "odpuszczam". Od czarnego szlaku w Palmirach rozpoczynamy bardziej szczegółowe rozglądanie się dookoła. Ten odcinek jest dosyć interesujący. Zanim dotrzemy do kapliczki w Janówku, pokręcimy się troszkę po bardzo ciekawym lesie sosnowym. Jego charakterystycznym wyróżnikiem jest zielony jagodnik i dosyć rzadko usadowione piękne sosny. Stwarza to wrażenie otwartej przestrzeni z kolorami na odległość wyciągniętej ręki. Szlak czarny przecina Wilczą Strugę z której bierze początek nasza dzisiejsza bohaterka - Łasica.

[Rozmiar: 61264 bajtów]

Od kapliczki, po asfalcie aż do Kiściennego. W trakcie tej wygodnej podróży, możemy podziwiać przepiękne krajobrazy czy to Łąk Janowskich czy Głębokiej Parowej. A tak na marginesie, określenie Obszar Ochrony Krajobrazowej, ma swoje uzasadnienie. Jest co oglądać.

Po okresie spokoju i ciszy, spotkanie z trasą 579, jak zwykle do przyjemnych nie należy. Dlatego przemknijmy jak najszybciej do Roztockich Dębów żeby za Kanałem Zaborowskim schować się w gęstwinę lasu porastającego Dużą Górę. Wiedzie nas teraz szlak zielony. Nie długo podążamy nim. Żurawiowe od strony południowej wzdłuż którego jedziemy, to ok. 2 km. Po spotkaniu szlaku żółtego skręcamy na północ czyli w prawo, aby następne 1.5 km podróżować "jak Pan Bóg przykazał", czyli po szlakach.

[Rozmiar: 68439 bajtów]

Teraz jest inaczej. Szlak odbija w prawo a ja mam azymut wyznaczony w lewo. Niestety po 400 m wiem już która mapa nie kłamała. Poczucie winy pogłębia fakt, że brodząc po pas wśród wysokich szuwarów i gąszczy, niosąc rower na ramieniu, wystraszyłem sarnę która w susach opuściła ten zupełnie dziki matecznik. Postanowiłem nie cofać się, ponieważ do drogi na Nowe Budy miałem bliżej niż do szlaku żółtego.

[Rozmiar: 64521 bajtów]

Po chwili upragniona droga do Nowych Bud a raczej do pozostałości po nich. Trzeba skręcić tutaj w prawo. Za opuszczoną wioską mostek na Łasicy i w lewo ogólnie dostępną drogą do Górek.

[Rozmiar: 56471 bajtów]

Od Górek jadę drogą na zachód w kierunku Zamościa (obok sklepu). Po przekroczeniu mostu na Łasicy, rozpoczyna się częściowo opuszczona wieś Zamość. Nazwa pochodzi z pewnością od faktu iż leżała ona w stosunku do większych Górek - za mostem. Stąd bardziej logiczna powinna być nazwa - Zamoście. Jest jednak Zamość - jak potwierdzili miejscowi których o nazwę pytałem.

[Rozmiar: 63706 bajtów]

Mój następny problem przybliżał się z każdym przejechanym kilometrem i zmaterializował się w postaci białozielonej, metalowej szykany. Zacisnąłem zęby i jak wicher przeleciałem owe (jak okazało się) 1000 m w zakazanej strefie. Uff. Złamałem puszczańskie prawo dwukrotnie na odcinku 1.4 i 1.0 km. Mea culpa. Nigdy więcej tej trasy tak nie pojadę. Alternatywą jest konsekwentne trzymanie się zielonego szlaku aż do Borowej Góry. Tak sugeruję moim naśladowcom, aby realizowali tę część wycieczki, chcąc być w zgodzie z prawem!

[Rozmiar: 116534 bajtów]

Od Rzepowej Góry na południe do Granicy, bardzo podmokłymi terenami wiedzie Szlak im. Zygmunta Padlewskiego lub Kacapska Droga. Nie jedzie się zbyt komfortowo ale jedzie się! Ja miałem już mokre buty od przedzierania się do Nowych Bud więc nie zwracałem uwagi na mokre rośliny na wysokości suportu.

Problem z wodą zakończył się gdy dojechałem do OOŚ Granica. Ta cześć trasy to już południowy pas wydmowy. Tutaj problemem było jak wdrapać się na każdą kolejną wydmę. Tak powtarzało to się aż do Famułek Brochowskich.

Komfort pod kołami aż do Wilczy Tułowskich. Tutaj skrywamy się w Puszczy i "przeskakujemy" Wilczą Górę, Górę Kapturową, Krzywą Górę, Kozie Góry, Demboskie Góry aby koło Wilkowskiej Góry przeprosić się z asfaltem.

Jadąc do Starej Dąbrowy nie przegapmy skrętu. Skręcamy w prawo przy kapliczce z krzyżem, w żużlową czarną drogę, aby "jak po sznurku" przekroczyć kanał Ł-9 i dojechać do Dąbrowy Nowej. Nie jedziemy w kierunku na Prusakowe (na wprost), tylko skręcamy w lewo i jedną z ciekawszych dróg gruntowych, dojedziemy "do jej kresu", czyli do szosy 579. Na mapie miejsce to nosi nazwę Borki. Czemu wspomniałem o tym że droga ta należy do ciekawych? Można zobaczyć z niej wszystko to, co jest charakterystyczne dla mazowieckiego krajobrazu.

[Rozmiar: 81747 bajtów]

Na szosie skręcamy w prawo i po ok. 0.5 km w lewo. Miejsce skrętu przy bardzo charakterystycznej kapliczce. Jako że podróżujemy przez Obszar Ochrony Krajobrazowej, warto rozglądać się dookoła. Czasami można natknąć się na widok który z krajobrazem nie ma nic wspólnego, a jednak zwraca naszą uwagę.

[Rozmiar: 81813 bajtów]

Następne punkty to już wielokrotnie przejechana trasa od Małocic do Łomianek.

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.