Dla rowerzystów

Górą Puszczy

[Rozmiar: 58007 bajtów]

Wyruszam wcześnie. Jeszcze jest ciemno. Migająca z tyłu czerwona lampka, zapewnia dobrą widoczność mojego skromnego jestestwa - czyli mnie. Warunek konieczny, ponieważ do momentu skrycia się w Puszczy, pod kołami całkiem znośny asfalt dróg publicznych. Nigdy nie lekceważę tego elementu bezpieczeństwa. Wyprzedzają mnie szerokim łukiem. I ja i Oni czują się bezpieczniej. I o to chodzi!

[Rozmiar: 85206 bajtów]

Dzisiejsza przygoda z Puszczą rozpoczyna się na szlaku zielonym który w Grochalach Nowych kieruje nas ku Grochalom Górnym. Jakby na powitanie, przy szlaku odcina się od wszechobecnej zieloności, przepiękny, niestety niejadalny okaz oświetlany porannymi żółtymi promieniami słońca. Pychota dla oczu. Przekraczamy pierwszy raz Kanał Kromnowski wzdłuż którego dzisiaj jedziemy na zachód aż do Góry Kurlanckiej. Szlak prowadzi nas obrzeżem Puszczy. Poranne odgłosy budzącej się do życia a leżącej po prawej stronie wsi Stanisławów, towarzyszą nam przez ponad 2 km.

Po kilku chwiliach ogarnia nas CISZA. Nawet nie słychać szumu drzew, jakby Puszcza jeszcze nie obudziła się. Nie ma obawy. Metereolodzy zapowiadali wietrzny dzień. Z pewnością usłyszymy ją dzisiaj.

[Rozmiar: 99661 bajtów]

Las w OOŚ Czarna Woda sprawia wrażenie iż ma jakieś magiczne własności. Emanuje tajemniczością i dostojeństwem. Prześwitujące w głębi promienie słońca, jak gdyby zapraszały do wnętrza.

[Rozmiar: 83030 bajtów]

Następny punkt na naszej trasie to naturalnie wkomponowana w otoczenie Leśniczówka Wilków z charakterystycznym dachem. Jej sielski obraz chwilowo psują zniszczenia dokonane "eksploatacją" lasu. Mam nadzieję że gdy za kilkaset lat zostanie zakończona przebudowa drzewostanu puszczańskiego, a po monokulturze sosnowej pozostanie wspomnienie, odejdą w niepamięć czasy gdy do Puszczy wyruszano aby cokolwiek wycinać. Wtedy dopiero nastanie prawdziwa knieja nad Wisłą.

Zostawiamy za sobą Poleskie Dęby i Denny Las aby rozpocząć 5.5 kilometrową podróż leśnym traktem o nazwie Droga Maślarka. Jak w wielu miejscach w Puszczy, tak i tutaj czeka nas niespodzianka. Po około 2 kilometrach jazdy, natykamy się na stojący po lewej stronie traktu krzyż. Krzyż jak to krzyż. Wiele takich stoi w Puszczy. Ten jednak posadowiony na cokole przywodzi na myśl nagrobek. Nic bardziej mylnego. Jeżeli kojarzy się on z pochówkiem, to raczej z racji śmierci tego co odeszło bezpowrotnie. Wyjaśnia to jedna z inskrypcji dołączonych przez potomków sponsorów.

[Rozmiar: 60720 bajtów]

Owe inskrypcje, doklejone niejako do cokołu, dużo wyjaśniają. Dowiadujemy się z nich, że autorzy, ojciec i syn, w hołdzie Polakowi papieżowi tekst dedykują. Czynią to po Jego drugiej wizycie w 1983 roku.

[Rozmiar: 116438 bajtów]

Poniżej umieszczają zaś coś w rodzaju epitafium. Epitafium dla tego co bezpowrotnie minęło. Nutka żalu przewija się w tym jakże szczerym, nieporadnym tekście. No cóż, wszystkim nam przychodzi w życiu czegoś żałować iż bezpowrotnie odeszło. Warto zapoznać się z tymi tekstami. Bardzo osobiste miejsce.

Jeszcze jedna refleksja nasuwa się gdy przeniesiemy wzrok z tekstu na otaczające pomnik sąsiedztwo. Las, drzewa, drzewa i raz jeszcze drzewa. Ani śladu po bytności i działalności człowieka w tym miejscu, poza pomnikiem - oczywiście. To spostrzeżenie przywodzi nam na myśl słynne zawołanie Heraklita z Efezu - "panta rhei" (gr. Πάντα ῥεῖ καὶ οὐδὲν μένει). Wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu. Tak, i ten pomnik w przyszłości odejdzie w niebyt, jeżeli potomni pozwolą. Panta rhei.

[Rozmiar: 171591 bajtów]

Kontynuując naszą podróż do Piasków Królewskich, mijamy różne rodzaje lasu. Wszystko jest oczywiście zdeterminowane podłożem na którym las musi egzystować i wiekiem tegoż. Dla rowerzystów z zacięciem botanicznym, ciekawa trasa. W miejscach trudnych do przejechania (przecież to Puszcza!), wystarczy zsiąść z roweru, przejść do przodu rozglądając się dookoła. Na odcinku kilkuset metrów możemy spotkać tak diametralnie różne otoczenie jak widać to na załączonej fotografii.

Piaski Królewskieto miejsce które ma "złą sławę". Powodem jest historia. Zarówno w latach 1916-17 podczas I wojny światowej jak i podczas II wojny światowej, ten sam okupant przeprowadzał rabunkowy wyręb Puszczy. Dzisiaj nie ma śladu po torach biegnących od Zamczyska. "Piaski" stały się w tym procederze ważnym dla oprawców Puszczy - miejscem. Tutaj mieścił się tartak. Zrabowane drewno wędrowało torami nad Wisłę gdzie było spławiane dalej.

[Rozmiar: 188216 bajtów]

Nie tylko okupant "przysłużył" się Puszczy. Młode i biedne państwo polskie szukało sposobów zdobycia pieniędzy. Drewno zawsze było w cenie. Wybudowano więc do Piasków Królewskich w 1923 roku od stacji Sochaczew tory Powiatowej Kolei Sochaczewskiej. W Tułowicach rozdzielała się ona na dwie odnogi. Do Wyszogrodu i do Piasków Królewskich. W tym okresie powstała także tutaj rampa do przeładowywania drewna, budynek stacji, studnia do naboru wody dla lokomotyw i zwrotnica. Dzisiaj po tej bogatej infrastrukturze, poza ukrytą wśród drzew zwrotnicą kolejową i zarastającymi sukcesywnie torami kolejki - śladów nie uświadczysz. Panta rhei.

[Rozmiar: 145399 bajtów]

Szlak zielony kieruje nas ponownie ku Kanałowi aby po przemknięciu obok Piasków Duchownych raz jeszcze go przekroczyć. Przyznać trzeba że chwilka nad tą pięknie połyskującą w promieniach porannego słońca zieloną stojącą wodą, uzupełnioną bogatą roślinnością wodną i soczystą zielenią sąsiadującej z nią Puszczy należy do niezapomnianych. Warto jest męczyć się dla takiego widoku.

[Rozmiar: 176768 bajtów]

Do Góry Kurlanckiej towarzyszymy szlakowi zielonemu. Moja przesiadka na szlak niebieski w tym miejscu, okazała się dużą pomyłką. Szlak ten od następnego przekroczenia Kanału do spotkania ze szlakiem rowerowym jest totalnie nieprzejezdny dla rowerzystów. Pieszy ma pokonując go problemy jako że musi brodzić po pas w gęstych trawach i zaroślach.

[Rozmiar: 151515 bajtów]

Jedynym pozytywem tej pieszej "niebieskiej" wyprawy było zetknięcie z miejscami które z poziomu wału przy Kanale (ok. 5 m ponad otoczenie), było mi dane oglądać. Wyraźna granica jaką jest Kanał, była przystosowywana przez miejscowych do przekraczania. Cele takich eskapad były i są do dzisiaj różne. Mogło to być docieranie do miejsca zamieszkania, mogła także być wyprawa na grzyby lub po chrust. Ślady takich miejsc do dzisiaj są widoczne.

[Rozmiar: 114923 bajtów]

Wracając do mojej wyprawy bez maczety, przejście tego odcinka ok. 1.5 km z rowerem "pod pachą", zostało okupione rozerwanym siodełkiem, podrapanymi kończynami, mokrym obuwiem, stresem że rozwalę przerzutkę, a nagrodzone satysfakcją że to już koniec, po dotarciu do miejsca o nazwie, nomen omen - Uciekaj. Dla nie zorientowanych, jest to następny most nad Kanałem Kromnowskim. Ten przy Drodze Jagiełły.

[Rozmiar: 155434 bajtów]

Teraz prawie dwa kilometry gładkim jak stół asfaltem w kierunku Wilczy Tułowskich i skręt w lewo w szlak zielony. Od tego momentu zupełnie inne krajobrazy. Wyniosłe wydmy i las odpowiedni dla takich miejsc to nasi towarzysze. Takie widoki towarzyszą nam aż za Białe Góry Śladowskie.

[Rozmiar: 153065 bajtów]

Za Białymi Górami Śladowskimi przesiadamy się na szlak rowerowy aby ominąć z lewej strony odcinek między Piaskami Królewskimi a Górą Kurlancką. Już go dzisiaj przejeżdżaliśmy. Tutaj następne zaskoczenie. Jest wiele opuszczonych przez ludzi (z konieczności) miejsc w Puszczy. Wszystkie one sprawiają przygnębiające wrażenie. Zestawienie takiego miejsca z pełną życia puszczańską pasieką, jest w swojej wymowie kontrastowe. Dla zainteresowanych informacja że istnieje osobna populacja pszczoły środkowoeuropejskiej zwana Pszczołą Kampinoską i że objęta jest ona ochroną przed zmieszańcowaniem.

Od Piasków Królewskich w których dzisiaj już gościliśmy, na skos (kierunek południowo-wschodni) Kromnowską Drogą (szlak niebieski) pedałujemy a czasami idziemy przez ponad 8 km do Górek.

[Rozmiar: 136396 bajtów]

Od tego miejsca, asfaltem (szlak niebieski) przejeżdżamy ok. 0.7 km i chowamy się w lesie nad szosą. Przez następne 5.0 km będziemy podchodzili z rowerem u nogi pod górę i ostrożnie zjeżdżali (nie wszyscy!). Da nam wycisk szlak niebieski. Żadnej litości! Od czasu do czasu możemy "rzucić okiem" na mijane z prawej Starą Dąbrowę czy Dąbrówkę. W tej ostatniej właśnie, uciekamy od wyczerpującego szlaku i obok wieży obserwacyjnej po prawej (trudno ja wypatrzyć,) wjeżdżamy na szosę.

Co za ulga dla nóg! Można wreszcie przycisnąć i powielaną wielokrotnie trasą dotrzeć do Łomianek.

Ta "tylko" stu kilometrowa trasa pokazała mini przekrój wspaniałej Puszczy. Ze względów czysto technicznych nie można zobaczyć wszystkiego. Nic nie stoi wszakże na przeszkodzie, aby kontynuować nasze wyprawy, aby to czego jeszcze "gały nie widziały" - zobaczyły w przyszłości.

Kilometr po kilometrze

Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.