Dla rowerzystów
Jeżdżę po Puszczy z przyjemnością. Wymyślam zestawy tras w oparciu o istniejące szlaki a następnie pokonuję je rowerem. Czasami budzę się z przysłowiową "ręką w nocniku", bo tak szczęśliwie dobrałem marszrutę jak ostatnio (wyprawa 025). Tym razem tak zaprojektowałem trasę, żeby przejechać to co jeszcze w Puszczy "mnie nie widziało". Pozostałe części to wielokrotnie przejeżdżane odcinki (szosy i szlaki), bo inaczej nie da się wracając do Łomianek. :-)
Nie jechałem jeszcze najdalej wysuniętym na zachód, żółtym szlakiem od Gorzewnicy w kierunku południowym do Miszorów. Nie byłem jeszcze na ogólnodostępnej drodze od Miszorów do Krzywej Góry. Nie jechałem jeszcze żółtym szlakiem do Piasków Królewskich od wspomnianej Krzywej Góry. Nie zahaczyłem także jeszcze o wieś Rybitew, do której zaplanowałem dojazd od Teofili leśną ogólnodostępną drogą, a w drodze powrotnej trzeba odwiedzić dotychczas zostawiane z bok u Cybulice Małe.
Dotarcie do "rejonu działań" odbyło się asfaltem. Opuściłem Łomianki, korzystając z równiutkiego jak stół asfaltu ulicy Rolniczej. Zostawiłem po kolei za sobą punkty podane w panelu "Kilometr po kilometrze" i po ok. 3 godzinach pedałowania "ląduję" przy Kanale Kromnowskim (43.1). Tutaj po jego przekroczeniu rozpoczyna się dzisiejszy pierwszy żółty szlak.
Jest to najdalej na zachód poprowadzony szlak łącznikowy. Pierwsza jego część, po dotarciu do torów PKS (Powiatowej Kolejki Sochaczewskiej) biegnie wzdłuż jej szyn. Wprawdzie las stara się ukryć je, bujnie porastając wolne przestrzenie, ale jeszcze są widoczne. Następnie robimy zwrot o 90 stopni i podążamy w kierunku południowym.
W rejonie Zagonów zauważyłem na mapie krzyż. Zaintrygowany, postanowiłem nie przegapić go "w naturze". Nie zawiodłem się. Grób jakich wiele w Puszczy. Wprawdzie jedlina pokrywająca go zdążyła już zeschnąć ale nie ulega wątpliwości iż pozostaje on w troskliwej pamięci kogoś, kto musi pokonać ok. 3 km aby tutaj dotrzeć i zaopiekować się nim. Podejrzewam iż 1 lub 2 listopad jest ową krytyczna datą. Oczywiście brak jakichkolwiek danych kto spoczywa w tej śródleśnej mogile, ale czyż trzeba to wyjaśniać?
Po 1200 m docieram do Góry Kapturowej. Tutaj spotyka się mój (żółty) szlak z tym Kampinoskim Głównym, czyli czerwonym. Chwila wytchnienia przy dorodnym dębie nikomu nie zaszkodzi. Posiliłem się, napiłem i przebrałem świeżą koszulkę. Ruszam na południe. Wiem że czeka mnie tylko 300 m po piasku i już będę u celu. Celem tym jest granica miedzy Miszorami (tutaj na zakręcie jest sklep w którym ratowałem wielokrotnie życie ;-) ) a Famułkami Królewskimi. Wprawdzie szlak żółty zaprasza do kontynuowania podróży w dotychczasowym kierunku ale... .
No właśnie! To już wielokrotnie przerabiałem, czyli tam byłem. Wybieram więc skręt w lewo (nie odwiedzam sklepu bo mam zapas wody) i pruję czarną żużlową droga na wprost. Z zaciekawieniem rozglądam się dookoła. Jest wprawdzie wcześnie i na dodatek niedziela ale spotykam miejscowych. Pytam o pochodzenie nazwy wsi. Chodzi oczywiście o pierwszy człon nazwy. Niestety, pytanie wzbudza zakłopotanie. Nie uzyskuję sensownej odpowiedzi, bo za taką nie można uznać wyjaśnienia że "matka kiedyś mówiła skąd ta nazwa ale...".
Wniosek stąd jeden. Faceci oblali egzamin z wiedzy o otaczającym ich świecie. Być może, powodem były trudności z utrzymaniem pozycji wertykalnej, być może? Autorytet w kwestii mazowieckich turystycznych zaszłości, Pan Lechosław Herz, w przewodniku Puszcza Kampinoska" podaje wyjaśnienie. Jako że ... "famulus z języka łacińskiego to sługa, a wielu ludzi pracowało na rzecz królewszczyzny kampinoskiej...". Wydedukowałem więc, że było tylko kwestią czasu, aby powstała nazwa która do dzisiaj obowiązuje, a co zresztą wynika z dalszych rozważań Autora.
Famułki Królewskie to już opuszczana wieś. Centralne miejsce to tylko pozostałości chałup (fundamenty) i ziemne piwnice pozostawione we władanie nietoperzom które w nich zimują. Na obrzeżach jeszcze gdzieniegdzie widać ślady bytności ludzi (zamieszkałe domostwa). Nie widać tylko ich aktywności w postaci upraw rolnych. Nie ma się co dziwić. Na tej piaszczystej ziemi? Nawet agresywny las z wielkim trudem obejmuje ją we władanie.
Las ukrywa ślady bytności ludzi w tym miejscu ale dopóki żyje tutaj jeden człowiek, nie znikną ślady ich religijnych odniesień. Owe kapliczki, jak niemi świadkowie przypominają że tutaj kiedyś, było jak to wśród ludzi: gwarno, wesoło, smutno. Teraz, tylko to ostatnie wyziera dookoła.
Jadąc wśród gęstych zarośli całkiem znośną drogą, wpadam nagle w miejsce którego spodziewałem się, a które z poprzednich kampinoskich eskapad rozpoznaję. Leśniczówka Krzywa Góra. Stąd nigdy nie jechałem na północ szlakiem żółtym do Piasków Królewskich. No to jadę teraz.
Szlak należy raczej do łatwych i niezbyt długich. Do Piasków Królewskich docieram szybko i "bezboleśnie". :-) Następny etap to 1 km przeprawa obok leśniczówki Krzywa Góra do wiaty dawnego PKS (dla odmiany, Polskich Kolei Samochodowych) w Secyminie Nowym. Już od wielu lat dociera tutaj tylko prywatny przewoźnik, jak miałem okazję zauważyć.
A teraz, po kolejnym odpoczynku i posiłku, udaję się w podróż szosą aż do Teofili leżących w bok od Leoncina. Docieram tam, mijając przepięknie zlokalizowany w miasteczku kościół, o gotyckiej architekturze. Zatrzymałem się i kilka długich chwil syciłem oczy wspaniałym widokiem. Te nagrobki usytuowane poniżej świątyni, sprawiają wrażenie jakby były jej opoką. Siła wiary, siła wyobraźni?
Kontynuuję podróż i po chwili jestem już wśród zieleni. Tym razem jednak nie podążam za znakami szlaków turystycznych ( w tym miejscu są to: szlak zielony i KSR) a jadę wzdłuż tego, co widać pod kołami. Nieźle utwardzona droga prowadzi mnie do następnej, na poły opuszczonej przez mieszkańców wsi. Rybitew, bo to o nią chodzi, w pierwszej swojej części, straszy turystę martwymi oczodołami okien domostw opuszczonych przez mieszkańców.
Jak memento, brzmią zapisane złoconymi literami słowa wypowiedziane przez Radwana II na pomniku w centrum wsi. "Gdy ludzka pamięć gaśnie, przemawiają kamienie".
Pomnik został ustanowiony dla upamiętnienia chlubnej przeszłości mieszkańców tej zagubionej wśród zieleni wioski. Przeszłość ta dotyczy wydarzeń określanych jako czas pogardy. Niewielu namiętnych grzybiarzy, którzy wbrew kampinoskim przepisom, oddają się swojej pasji wie, że to miejsce, to przykład heroizmu i patriotyzmu ludzi którzy wówczas je zajmowali. A Pan minister Giertych wie? Może w takich miejscach trzeba pokazywać postawy patriotyczne, a nie na drętwych, gadanych lekcjach?
Kierunek północny wiejską drogą doprowadzi nas do szosy którą opuściliśmy w Leoncinie. Teraz w prawo i już jesteśmy na krzyżówce Y. Jedziemy w kierunku Kazunia ale w prawo, nie na wprost. Następnie wjeżdżam do Cybulic Małych przy przystanku autobusowym w lesie. Świadomie dokonuję tego skrótu. Tyle razy omijałem tę wieś, pora więc odwiedzić ją. Następnie drogą 579 do Kiścinnego i znaną trasą do Wierszy. Tutaj niespodzianka. Przy świątyni, trwa festyn. Tak należy określić merkantylną otoczkę religijnego odpustu jaką są kolorowe stragany, muzyka i mnóstwo ludzi.
Opuszczając Wiersze, mijam jadących i idących w przeciwnym do mojego kierunku. Ta ilość ludzi potwierdza tezę że uroczystości religijne są spoiwem społecznym w takich miejscach. Podczas odpustu można spotkać się z sąsiadami oddalonymi o kilkanaście kilometrów. To coś w rodzaju spotkanie mieszkańca Żoliborza i Mokotowa w wielkomiejskich warunkach.
Z Wierszy bardzo szybko przez Truskawkę, Janówek, obok cmentarza w Palmirach, przez Mogilny Mostek do Szczukówka i za chwilkę - koniec podróży.
Copyright (JH) © Dla rowerzystów 1998 - 2006. Mapka dzięki uprzejmości wydawnictwa REWASZ z Pruszkowa.